czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ❤🎄🎁😚

Miśki moje kochane, z okazji Świąt życzę Wam wszystkiego dobrego, abyście te Święta spędzili w gronie rodziny, aby na waszych twarzach zawsze gościł uśmiech, a w nadchodzącym Nowym Roku życzę samych miłych chwil. 
Ps. Bardzo Wam z całego serca dziękuję,  że czytacie moje opowiadania, jesteście wspaniali, dajecie mi większą motywację do robienia tego co w życiu kocham, czyli pisania. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Niezapomniane wakacje - Miły wieczór. Rozdział 32

Stojąc przed mieszkaniem pożegnaliśmy chłopaków i weszliśmy do środka. Wchodząc do windy spojrzałam na Marco, który w zamyśleniu wpatrywał się w srebrną ścianę. Jechaliśmy w przerażającej ciszy, było słychać każdy szmer a na twarzy piłkarza malowała się złość. Drzwi windy otworzyły się, zobaczyliśmy Aube, Erika i Matsa czekających na nas. 

- Cześć chłopaki!  :D ( powiedziałam z uśmiechem, który wbrew pozorą nie był wymuszony ) 

- No cześć, cześć :) ( powiedzieli wesoło ) 

- Co tu Was sprowadza ? ( zapytałam wypuszczając gości do środka ) 

- A tak przyszliśmy na piwo do kolegi. ( powiedział Erik, patrząc na przybitego Marco )

- To witajcie ( powiedział Marco obojętnym głosem i rozejrzał się po pokoju po czym  dodał ) a gdzie Wy macie to piwo ? 

- Nuri przyniesie. ( powiedział Mats ) 

- To niech się pospieszy. ( powiedział i poszedł do sypialni ) 

Wszyscy wpatrywaliśmy się w pustą ścianę, przy której stał Marco po czym wszystkie oczy skierowali w moją stronę z pytającym wyrazem twarzy. W tym samym czasie do mieszkania wchodzi Nuri ze skrzynką piwa, patrzy na nas i szeroko się uśmiecha, widząc nasze miny zapytał..

- A Wam co ? Umarł ktoś ? ( zapytał z powagą stawiając skrzynkę na podłogę ) 

- Nie, ale Marco dziwnie się zachowuje.... ( powiedział Auba, patrząc w moją stronę)

- Pójdę do niego a Wy się rozgoście. ( powiedziałam, patrząc na chłopaków ) 

- Ty zostań, Auba Ty idź do niego. ( powiedział Mats, chwytając mnie za rękę ) 

Auba kiwnął głową i poszedł do pokoju, w którym siedział Marco. 

**** Auba i Marco  

-  Marco stary co jest ? ( zapytał Piere - Emerick ) 

- Wszystko się j**ie, wszystko. ( powiedział Marco, ze łzami w oczach ) 

- Stary ale o czym Ty mówisz ? ( Gabończyk usiadł obok niego ) 

- Moja była dziewczyna zrobi wszystko żeby mnie znowu mieć dla siebie. ( powiedział jednym tchem ) Robin jej uległ i wszystko jej powiedział, spotykał się z nią za moimi plecami... ( przerwał i złapał głęboki wdech jednocześnie ocierając łzy z polików ) 

- Ale Ty masz narzeczoną i dziecko w drodze. 

- No właśnie o to chodzi...

- Poczekaj, bo teraz to już nic nie rozumiem. ( Auba spojrzał na Marco )

- Caro powiedziała, że skoro ona nie może być szczęśliwa, to ja też  nie będę.

- No co za babsztyl !! O ile dobrze sobie przypominam to ona Ciebie zdradziła i jeszcze zabrania być Ci szczęśliwym?   No to już szczyt chamsta !! 

- Auba przyjacielu spokojnie :)  Ja mam swoją rodzinę i nie zamierzam tego zmieniać. ( powiedział i uśmiechnął się do złego przyjaciela ) 

- No i tak ma być. Teraz rusz ten zgrabny tyłeczek i idź do ludzi, bo piwo się grzeje. ( mówiąc to otwierał drzwi )

*** razem w pokoju 

Marco i Auba weszli do pokoju gościnnego i spoglądali na nas z szerokim uśmiechem. 

- Przepraszam za to moje wcześniejsze zachowanie.  ( powiedział Marco, kierując wzrok ku podłodze ) 

- Dobra nic się nie stało a teraz siadaj, łap piwo i zaczynamy zabawę. ( powiedział Mats, a Nuri podał mu butelkę z piwem)

Marco wziął butelkę i usiadł obok mnie, złapał moją dłoń po czym delikatnie pocałował. 

- Przepraszam.  ( wyszeptał ) 

- Nic się nie stało. ( powiedziałam, łapiąc za jego kolano ) 

- To co panowie gramy w Fife ? ( zapytał Mats )

- Przepraszam, a ja to niewidzialna jestem?  ( zapytałam z lekkim oburzeniem ) 

- yyy... No nie ale Ty i Fifa?  ( Mats nie dokończył ) 

- No dokończ drogi kolego.  

- No bo Ty jesteś dziewczyną... 

- To żeś się wykopał chłopie. ( zaśmiał się Marco ) 

- Dlaczego ? 

- Zobaczysz. ( odpowiedział mu )

- To co gramy ? ( zapytałam, wskazując na grę ) 

- Ale, że Ty ze mną ? 

- No tak. 

- No dobra, dam Ci wygrać. 

- Ty nie wiesz co mówisz. ( zaśmiał się Marco, klepiąc Matsa po ramieniu, po czym zrobił łyk piwa ) 

Mats spojrzał na Marco a potem na mnie, uśmiechnął się i zaczęliśmy grać. Reszta chłopaków siedziała za nami na sofie i dosyć ciekawie komentowali mecz. Za każdym razem kiedy stwarzałam sobie 100 % sytuacje na zdobycia gola, Mats próbował mnie zagadywać, owszem kilka razy mu się to udało, ale nie tym razem. 

- Goooool !! ⚽Marco Reeeeus. ( krzyknęłam celebrując zdobytą bramkę )

- Ale jak ...? Kiedy ? ( Mats lekko nie ogarniał co się właśnie stało. A chłopaki za nami świetnie się bawili ) 

- Graj nie gadaj :) ( powiedziałam z uśmiechem ) 

- No i jeszcze będzie mnie pouczać. ( powiedział kapitan śmiejąc się ) 

- No obecnie to ona z Tobą wygrywa. ( powiedział Erik drwiącym głosem ) 

- Taaak Auba !! ⚽ co za bramka !! ( wykrzyknęłam, wstałam i przybyłem " piątkę " ze zdobywcą bramki ) 

- Tak masz rację, zmieniło się teraz przegrywasz 2:0. ( zaśmiał się Erik ) 

- Nie gram, idę sobie. ( powiedział i poszedł do kuchni ) 

- Mats, zaraz koniec meczu. ( powiedziałam obracając się do niego ) 

- No to dobrze, nie przegram wyżej niż 3:0. ( powiedział i zrobił kęs kanapki ) 

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z kapitana, a ten siedział i zapychał się kanapką.  

- No co Ty, obraziłeś się ? ( zapytał Nuri, śmiejąc się ) 

- Nie.. ( odpowiedział, patrząc na niego ) 

- Dobra, kto teraz gra ? 

- My, my !! ( Auba i Marco podnieśli ręce do góry ) 

Zamieniłam się miejscami z chłopakami, kiedy miałam zająć miejsce obok Erika zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć... 


piątek, 6 listopada 2015

Niezapomniane wakacje - Caroline.... Rozdział 31

***

Dwa miesiące później...
Gosia poleciała do Polski, a mój brzuch zaczął przybierać okrągły kształt. 

- Cześć słońce! Wróciłem  ( zawołał wesoło Marco, zamykając za sobą wejściowe drzwi )
- No cześć, jak było na treningu?  (  zapytałam patrząc na niego )
- A dobrze, ale zdecydowanie wolałbym siedzieć z tobą w domu. ( Marco mówiąc to objął mnie od tyłu i mocno przytulił )
- Ooo słodki jesteś,  ale teraz siadaj bo obiad podaję. 

Marco puścił mnie i usiadł do stołu, przyglądał mi się i szeroko się uśmiechał, po czym powiedział..

- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Dziękuję Ci bardzo kochanie ♡
- Już nie mogę sie doczekać, jak nasz syn będzie biegał po mieszkaniu i rozwalał wszystko co popadnie 😃 dokładnie tak jak jego tatuś 😂( Marco zaczął się  śmiać i nie mógł się opanować. Jego śmiech zaraża i ja również zaczęłam się śmiać )
- Nie ma co, będzie wesoło 😊

Marco siedział i się śmiał, a ja podałam do stołu. Spoglądał na mnie i na jedzenie, uśmiechał się i zaczął nakładać sobie obiad. 

-  Mmm muszę Ci powiedzieć, że jedzenie jest mega 🍝🍲 a Ty jesteś cudowna 😙
-  Dziękuję kochanie 😙  po obiedzie skoczymy na spacer ?
- Pewnie, właśnie też chciałem się o to zapytać.
-  No widzisz, skoczymy do parku ?
-  Tak, pewnie ☺

Kiedy zjedliśmy obiad Marco pomógł mi posprzątać, po czym wyszliśmy na spacer 👫 Idąc trzymamy się za ręce, a ludzie spoglądają na nas z uśmiechem.  Milczymy od czasu do czasu spoglądając sobie w oczy, w końcu Marco przerwał niezręczną ciszę..

- Nad czym tak myślisz ? ( zapytał, patrząc przed siebie )
- O nas, myślę. ( odpowiedziałam,  spoglądając mu w oczy )
- I co wymyśliłaś ? ( zapytał )
- Będziemy cholernie szczęśliwi 😘

Marco spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem, po czym mnie przytulił. 

- Hej, czekajcie ! ( krzyczał Robin, a za nim biegł zdyszany Marcel🏃 )
- Oo hej, a wy chłopaki jogging ? ☺ ( zapytałam z uśmiechem )
- No musimy się wziąć za siebie, znaczy za Marcela. Biedy chłopak nie ma dziewczyny i jeszcze kondycja go zostawiła to się nazywa mieć pecha 😀 ( widać było, że Robin świetnie się bawi kosztem Marcela )
- Poczekaj aż dojdę do siebie a jak już to zrobię, to Cię zabiję. (  powiedział Marcel, który opierał się o moje ramię i z wielkim trudem oddychał )
- Tej stary pozostań wśród nas. ( powiedział Marco, klepiąc go w ramię )
- No obiecuję, że go zabiję....
- Albo prędzej wyplujesz płuca 😀 ( powiedział Robin, który nie potrafił powstrzymać się od śmiechu )
- Marco trzymaj mnie ! No jak Cię dorwę to ta twoja Lejdis Cię nie pozna. ( wykrzyczał zdyszany Marcel )
- A o kim Ty mówisz ? ( zapytał Marco z ciekawością )
- Aaaaa o niczym, chodźmy dalej. ( powiedział zmieszany Robin, biorąc moją dłoń pociągając mnie za sobą ) 

Szłam z Robinem szybko można powiedzieć, że biegliśmy.

- Ej dlaczego tak zareagowałeś i dlaczego Marcel jest taki zły na Ciebie ? ( zapytałam )
- No bo... ( Robin odwrócił się w stronę chłopaków sprawdzając jak daleko się znajdują )
- No mów.
- Spotykam się z byłą Marco...
Myślałam, że źle słyszę, a na mojej twarzy zagościł niepokój.
- I to nie wszystko... ona chce go odzyskać, a mnie tylko wykorzystała żeby się do niego zbliżyć.
- Marco wie ?
- Nie i nic mu nie mów.
- On powinien wiedzieć.
- Tak wiem, ale teraz najważniejsza jesteś ty i wasze dziecko.
- Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Ona jest zdolna do wszystkiego, uważaj na siebie.
- Do jasnej cholery Marco powinien o tym wiedzieć ! ( krzyknęłam a chłopcy natychmiast byli obok nas ) 

Kiedy Marco stanął obok mnie z przestraszona miną wiedziałam, że mogę go stracić... 

- Powiecie co tu się przed chwilą stało ? ( zapytał Marco )
- Ja już chyba wiem o co chodzi. ( powiedział Marcel spoglądając wrogo na Robina )
- Robin mów ! ( krzyknął Marco )
- Marco spokojnie. ( złapałam go za dłoń )
- Jak Robin nie chce to ja to powiem, spotyka się z Caro i co najlepsze ona chce Cię odzyskać i jest zdolna do wszystkiego. ( powiedział Marcela, spoglądając na mnie )
- Żartujesz prawda ? ( Marco nie mógł w to uwierzyć )
- Nie... przepraszam nie chciałem tego, ona napisała do mnie po waszych zaręczynach... 

Marco stał jak słup i było widać, że jest mega zły w sumie nie dziwię się.. 

- Wiecie co, ja was zostawię i się przejdę a wy porozmawiajcie. ( powiedziałam i odeszłam z mieszanymi uczuciami ) 

Marco coś jeszcze do mnie mówił, ale nie słyszałam go. Moją głowę zakrzątała myśl o Caro byłej Marco, co będzie jeśli Marco ulegnie jej i mnie zostawi ? w końcu byli ze sobą 4 lata.. łzy same cisnęły się do oczu 😢 Spacerowałam po Dortmundzie ładnych kilka godzin Marco i Marcel próbowali się do mnie dodzwonić, ale ja  nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.. Przed wejściem do mieszkania stał Marco i chłopaki byli zdenerwowani a na mój widok odetchnęli z ulgą. 

- Jezu jesteś!  ☺( krzyknął wesoło Marco )
- Jestem ☺
- Martwiliśmy się o Ciebie. ( powiedział Marco przytulając mnie ) 

- Kocham Cię 😘
- Ja Ciebie też Kocham i pamiętaj nigdy Cię nie zostawię 😘 zbyt mocno Cię Kocham ❤ 

Miło było usłyszeć, że  jestem dla kogoś dalej ważna, troszkę mnie uspokoił ale nie na długo... 

sobota, 17 października 2015

Niezapomniane wakacje - Miłość ♥ Rozdział 30

Czas spędziliśmy śmiejąc się i krzycząc do gry :D  No dziewczyny przyznać się, która by chciała być teraz na moim miejscu ? ale nic z tego, On jest mój :D  Graliśmy 6 razy a Marco 4 razy przegrał, za każdym razem patrzył na mnie z wyrzutami i niechętnie się uśmiechał :) 

- Ej, Marco :) ( szturchnęłam Go łokciem ) 

- No, co ? ( odpowiedział, odwracając się ) 

- No, nie smutaj ( powiedziałam wesoło ) 

- Przegrałem z dziewczyną 4 razy.... ( wziął głęboki oddech ) 

- Obiecuje, że następnym razem wygrasz :) 

- Haha.. śmieszne ( delikatnie się uśmiechnął ) 

- Kocie, noooo ( złapałam Go za dłoń ) 

- Ależ nie dotykaj mnie ( zaśmiał się :D ) chyba mam depresję... to twoja wina :D ( mówił cały czas się śmiejąc ) 

Chyba uraziłam jego męskość, tak bynajmniej myślała moja podświadomość jednocześnie śmiejąc się z całej tej sytuacji. Ale powiem wam, że Marco słodko wygląda jak się złości ;) 

- Misiek, nie obrażaj się. 

- Nie obrażam się, ale jest mi smutno... ( powiedział, robiąc minę zbitego psa ) 

- To będę musiała Ci to jakoś wynagrodzić :D 

- Co planujesz ? ( zapytał z uśmiechem ) 

- Chodź do sypialni, kocie :) 

- Ale przecież, nie wolno. 

-  Oj tam, raz nie zawsze :) 

Marco wziął mnie na ręce i pobiegł do sypialni, zamykając drzwi nogą całował moje usta, po czym delikatnie położył mnie na łóżku i całował po szyi jednocześnie dotykając moich nóg :)  Ściągnął koszulkę i nachylając się nade mną spojrzał mi w oczy... 

- Mimo wszystko, nic nie zrobię ( powiedział, obejmując moją twarz jedną dłonią ) 

- No ale dlaczego ? ( nie ukrywając byłam trochę zawiedziona ) 

- Bo jesteś w ciąży, a ja nie chcę by coś wam się stało. ( powiedział i delikatnie musnął moje usta) 

Spojrzałam mu prosto w oczy i zobaczyłam w nich te iskierki ♥ był bardzo podniecony a mimo to nie uległ swojej pokusie, wtedy zachował się po męsku i pokazał swoją miłość do mnie i dziecka. Nie ukrywając, bałam się o dziecko gdyby do czegoś między nami doszło i On prawdopodobnie to zobaczył w moich oczach i stąd jego reakcja.  

- Dziękuję... ( powiedziałam, patrząc się na niego ) 

- Nie dziękuj, tylko zapamiętaj, że nigdy Cię nie skrzywdzę ( powiedział, po czym na moich ustach złożył namiętny pocałunek ) 

- A powiesz dlaczego, ściągnąłeś koszulkę ? 

- Bo podoba mi się, jak na mnie patrzysz. ( zaśmiał się, pomagając mi usiąść na łóżku ) 

- Mmm :D Dziękuję za wszystko ♥ ( powiedziałam, chwytając jego dłoń ) 

- Kocham Cię ♥♥ ( powiedział, po czym mocno mnie do siebie przytulił ) 

I tak siedzieliśmy przytuleni do siebie, a ja czułam jakby czas zatrzymał się w miejscu. Uwielbiam przytulać się do jego nagiego torsu i słuchać bicia jego serca, ta chwila mogłaby trwać wiecznie ♥ !  

- A Gosia, o której wróci ? ( zapytał Marco ) 

- Nie wróci, napisała mi sms'a, że zostaje u Erika. 

- Ooo proszę :) a co z Olą ? 

- Nie wiem... ( wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na Marco ) 

- Nie przejmuj się, z Gosią jest szczęśliwy :D ( z szerokim uśmiechem spojrzał na mnie )

- Kochanie, idziemy spać ? ( zapytałam, mocniej Go przytulając ) 

- Idziemy, idziemy :) 

Po kąpieli, położyliśmy się do łóżka, Marco przytulił się do mnie, złapał mnie za dłoń i powiedział ''- Dziękuję, że Cię mam ''  łzy same cisnęły się do oczu, miło jest usłyszeć z ust osoby, którą się kocha takie słowa. 

czwartek, 8 października 2015

Niezapomniane wakacje - Cudowny wieczór. Rozdział 29

Nadszedł wieczór i zaczęliśmy szykować się na wspólną kolację. Marco ubrał czarne spodnie, białą koszulę i marynarkę. Ja postawiłam na '' małą czarną '' do tego kurtka skórzana i buty na niskim obcasie. Gosia zaś ubrała białą rozkloszowaną sukienkę, do tego buty na wysokim obcasie i czarną kurtkę. 

- Słońce, widziałaś mój telefon ? ( zapytał Marco stojąc w pokoju ) 

- Leżał na stole w kuchni. 

- No byłem tam, ale go nie ma. 

- No przecież nikt go nie brał, no musi tam być. ( powiedziałam i spojrzałam na Marco ) 

- No kocie, ale nie ma... 

- Dobra to ja poszukam w kuchni, a Ty tutaj. ( powiedziałam i poszłam do kuchni )

Kiedy weszłam na kuchni na stole ujrzałam telefon Marco, który leży sobie na stole, uśmiechnęłam się, wzięłam go i zaniosłam Marco. 

- Ooo znalazłaś :D ( uśmiechnął się )

- A no znalazłam.  ( również się uśmiechnęłam ) 

- Gdzie był ? 

- Na stole w kuchni :) 

- Ale jak to ?  ( zapytał z niedowierzaniem ) 

- No tak, leżał sobie na stole. 

- Co ja bym bez Ciebie zrobił ? ( zapytał i spojrzał mi w oczy )

- Do tej pory szukałbyś telefonu :D ( zaśmiałam się ) 

- Kocham Cię i nie wyobrażam sobie teraz swojego życia bez Ciebie ♥ ( powiedział Marco, przytulając się do mnie )  

- Też Cię Kocham ♥ 

Do pokoju weszła Gosia informując nas o przyjściu Erika. 

- Dobra moje gołąbeczki, to ja wychodzę. ( powiedziała Gosia, trzymając za rękę Erika ) 

- Ale jak to ? To wy nie idziecie z nami ? ( zapytał Marco, spoglądając na mnie ) 

- Nie, nie chcemy wam przeszkadzać, a my już mamy inne plany na wieczór. ( powiedział Erik, uśmiechając się do Gosi )

- No to w takim razie, życzymy miłej zabawy. ( powiedziałam uśmiechając się do nich )

- Dziękujemy i my również życzymy miłej zabawy. ( powiedziała Gosia ) 

- Ej, ej tylko grzecznie tam :D ( zaśmiał się Marco ) 

- Postaramy się. ( powiedział wesoło Erik, patrząc na Marco ) 

Wszyscy się zaśmialiśmy, po czym Gosia i Erik wyszli z mieszkania. 

- To zostaliśmy sami... :D ( powiedział wesoło Marco, przytulając mnie do siebie ) 

- No tak, ale kochanie nic nie planuj :) 

- No wiem... nie można. 

- No właśnie, to kiedy wychodzimy ? 

- Już możemy wyjść, Oni już pewnie na nas czekają. ( powiedział Marco, zakładając mi kurtkę) 

-  Kocie co się stało ? ( Marco posmutniał ) 

-  Nic, po prostu Cię Kocham i jestem szczęściarzem, że Cię mam. ( powiedział i namiętnie mnie pocałował ) 

Słysząc to nie obeszło się bez łez, bardzo Go Kocham i jestem szczęśliwa, że mam przy sobie takiego mężczyznę przy, którym czuję się bezpieczna. 

- Też Cię Kocham i nawet nie wiesz jak bardzo. 

- Kochanie nie płacz. ( powiedział Marco i objął moją twarz, po czym delikatnie musnął moje usta ) 

Spojrzałam mu prosto w oczy i szeroko się uśmiechnęłam. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do umówionej restauracji. Dojechaliśmy na miejsce, a przed restauracją stała już Yvonne z mężem a obok nich stał Nico, który wesoło nam machał na przywitanie. 

- Witajcie ! ( powiedziałam wesoło, zamykając samochód ) 

- Cześć, a gdzie macie koleżankę ? ( zapytała Yvonne ) 

- Poszła z Erikiem, na romantyczną kolację. ( powiedział Marco, witając się z mężem Yvonne ) 

- Czyli nowa miłość ?  ( zapytał ) 

- No pewnie tak. 

- Cześć Nico :D ( powiedział Marco, biorąc Go na ręce ) 

- Marco nie noś Go. ( powiedziała Yvonne ) 

- Oj cicho ... :) ale ta twoja mam krzyczy :D ( powiedział wesoło Marco, patrząc na Nico ) 

- Bardzo krzyczy :) ( zaśmiał się Nico ) 

- To co wchodzimy do środka ? ( zapytał mąż Yvonne ) 

- Pewnie :)  ( odpowiedział Marco, stawiając Nico na ziemię ) 

Weszliśmy do środka i usiedliśmy przy stole na, którym leżało czerwone pudełko ze złotą kokardką, Marco wziął je, wstał i wręczył mi je. Wzięłam od niego pudełko i odwiązałam kokardkę, kiedy je otworzyłam zobaczyłam malutką koszulkę w barwach Borussii Dortmund z numerem '' 11 '' na której pisało Omer Reus. Spojrzałam na Marco i szeroko się uśmiechnęłam, Yvonne aż się popłakała i z podziwem patrzyła na Marco.

- To jest urocze. ( powiedziałam, trzymając w dłoniach malutką koszulkę ) 

- Oj bracie, nie wierzę... :D Widzę, że podchodzisz bardzo dojrzale do roli ojca. (  powiedziała Yvonne ) 

- Pewnie, że tak jestem bardzo szczęśliwy, że będę mieć dziecko i to z taką kobietą. ( Marco spojrzał na Yvonne, a potem na mnie i objął mnie ramieniem ) 

- Jowita, podziwiam Cię jesteś bardzo młoda i bardzo dojrzale podchodzisz do tej całej sytuacji z zaręczynami, ciążą. Jestem szczęśliwa, że Marco właśnie trafił na Ciebie i wiem, że będziecie bardzo szczęśliwi. Życzę wam tego z całego serca :D ( powiedziała Yvonne trzymając Marco i mnie za dłoń ) 

- Dziękuję Yvonne, za miłe słowa. ( wstałam i przytuliłam się do niej ) 

- Mamo, kiedy będziemy jeść ? ( zapytał Nico ) 

- Już kochanie, co byś chciał ? 

- A co mają ? 

- Zjesz mięso ?  ( zapytała Yvonne ) 

- Tak :) ( odpowiedział Nico ) 

- Nie przeszkadza wam, że wzięliśmy Nico ze sobą ? ( zapytał mąż Yvonne ) 

- No pewnie, że nie. ( odpowiedział Marco ) 

Wszyscy złożyliśmy zamówienia i czekaliśmy na podanie kolacji, ten czas spędziliśmy na bardzo miłej rozmowie z mnóstwem śmiechu :) Yvonne wspominała jak Marco był mały i zbijał okna :D Atmosfera przy stole była bardzo miła i rodzinna :) po podaniu kolacji, wszyscy smacznie jedliśmy. 

- To ślub na kiedy planujecie ? ( zapytał mąż Yvonne ) 

- yyy... ( spojrzeliśmy z Marco na siebie i na nich )  tak szczerze to jeszcze o tym nie myśleliśmy. ( powiedziałam ) 

- Ślub Kościelny ? ( zapytał ) 

- Tak, tak. ( odpowiedział Marco ) 

- To dobrze, Marco jak dobrze pójdzie to będziesz miał cudowny prezent urodzinowy. ( zaśmiał się ) 

- Oj tak, najlepszy prezent na Świecie. ( Marco się rozmarzył ) 

Zrobiło się późno a Nico zrobił się marudny bo chciał spać. 

- My już będziemy lecieć, bardzo dziękujemy za świetny wieczór. ( powiedzieli ) 

- My również dziękujemy, liczę na powtórkę.  ( powiedziałam ) 

- Ależ oczywiście :)  ( odpowiedziała ) 

Kiedy wyszli, zostaliśmy sami przy stole, Marco złapał mnie za dłoń i położył sobie na kolanie, spojrzał mi w oczy i szeroko się uśmiechnął, po czym powiedział. 

- Chodź na spacer. ( chwycił mnie i pociągnął w stronę wyjścia ) 

- A samochód ? ( zapytałam ) 

- Jutro wrócimy po niego :D ( zaśmiał się ) 

- Dobra. 

Szliśmy ulicami i oglądaliśmy gwiazdy na niebie, śmialiśmy się i planowaliśmy. Spędziliśmy bardzo miły wieczór, chciałabym aby nigdy się nie skończył. Wróciliśmy do domu, usiedliśmy na sofie w pokoju i włączyliśmy telewizor, usiedliśmy i zaczęliśmy grać w Fifę 16 Uwielbiam mojego faceta *-* ♥♥ 


niedziela, 20 września 2015

Niezapomniane wakacje - Marco jest w śród swoich. Rozdział 28

7:30 dzwoni budzik.. Marco obraca się i go wyłącza, po czym wstaje i wychodzi do kuchni. Obudziłam się zaraz po nim, założyłam szlafrok i również poszłam do kuchni. 

- Cześć Kochanie :* ( powiedział Marco, nalewając sobie kawy )

- Cześć Misiek :* ( podeszłam do niego i chwyciłam go za dłoń )

- Czemu nie śpisz ? ( zapytał )

- Nie mogę spać.

- Stało się coś ?

- Nie, jest wszystko dobrze :* 

- Najchętniej zostałbym dzisiaj z Tobą w domu. ( powiedział Marco, patrząc mi prosto w oczy )

- Wiem misiek, ale jutro masz trening po południu, więc ranek spędzimy razem :) 

- Tyle dobrze :) Potem mamy mecz w Leverkusen i znowu mnie nie będzie... ( Marco posmutniał i dodał ) Dobrze, że Gosia z Tobą jest.

- Marco jesteś piłkarzem i musisz wyjeżdżać a ja to rozumiem, Gosia tak dobrze, że tu jest. ( uśmiechnęłam się ) 

- Kocham Cię ♥ 

- Ja Ciebie też Kocham ♥ 

- Ja teraz uciekam, a Ty masz zjeść śniadanie. Pamiętaj ! :*  ( powiedział Marco, zamykając za sobą drzwi ) 

Wróciłam do kuchni, a na łóżku w pokoju siedziała uśmiechnięta Gosia :) 

- Cześć, jak się spało ? 

- Cześć, a dobrze dziękuję :) 

- Co powiesz na śniadanko, a potem na małe zakupy ? ( zaproponowałam z szerokim uśmiechem )

- Bardzo chętnie, zaszalejemy hehe :)  ( zaśmiałyśmy się ) 

Gosia wstała, zaczęła sprzątać a ja poszłam do sypialni się ubrać i złożyć pościel. Kiedy skończyłam składać, podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań, tym razem ubrałam czarne rurki, białą przedłużaną bluzkę na długi rękaw i czarne buty na korku. 

- No, no :)  ( powiedziała Gosia, wchodząc do sypialni ) 

- Co ? :) Gosia a co powiesz na śniadanie w jakieś restauracji ? 

- Wyglądasz ślicznie :)  i bardzo chętnie. To ja lecę się ubrać i możemy iść. ( pobiegła do pokoju, z szerokim uśmiechem )

Kiedy Gosia pobiegła do pokoju aby się ubrać, ja z szafy wyciągnęłam czarną skórzaną kurtkę i wyszłam z pokoju. Stanęłam przed lustrem, które znajdowało się w łazience i zrobiłam delikatny makijaż. 

- Jestem gotowa ! ( Gosia krzyknęła, a ja wyszłam z łazienki ) 

- O rzesz Ty :o Ale ładnie wyglądasz :) ( Gosia była ubrana w białe rurki, czarne buty na koturnie i jasno beżową koszulę, na to założyła czarną skórzaną kurtkę.

- Dziękuję bardzo :) To co idziemy ?

- Pewnie, że idziemy :) 

Wyszłyśmy, zakluczyłam drzwi i zeszłyśmy do samochodu. Najpierw pojechałyśmy do pobliskiej restauracji na śniadanko :)  Weszłyśmy do środka i usiadłyśmy przy pierwszym wolnym stoliku. Kiedy ludzie zobaczyli mnie zaczęli gratulować ciąży i kazali pozdrowić Marco, również dostałam mnóstwo prezentów. 

- Witam, czy mogę zebrać zamówienie ? ( zapytała kelnerka ? ) 

- Tak ja poproszę gofra z owocami. ( powiedziałam uśmiechając się )

- A dla Pani ? ( zwróciła się do Gosi )

- Ja poproszę jajecznicę z pomidorami.  ( powiedziała Gosia ) 

Kelnerka kiwnęła głową i uśmiechnęła się do nas.  Po 15 minutach przyniosła nasze zamówienia :)  Zjedliśmy i od razu ruszyłyśmy w miasto :) 

- Jowita... ( powiedziała Gosia )

- Tak? 

- Pojedziemy na SIP? 

- Pewnie, a powiesz po co ?

- Chcę przywitać się z Erikiem... 

- Aaaa... :)  podoba Ci się ? 

- No tak, ale proszę nic mu nie mów :) 

- Spokojnie nic nie powiem, tylko  musimy jechać teraz bo o 12:00 kończą trening.

- Oki, no to jedziemy :) 

Kiedy dojechałyśmy na Stadion, poszłyśmy prosto na trening chłopaków. Akurat trafiłyśmy na otwarty trening i mogłyśmy bez problemu wejść.  Kiedy przepychałyśmy się do przodu wiele ludzi, mnie przytulało i robiło sobie ze mną zdjęcie, było to bardzo miłe.

- Mmm słodziutka :* ( Marco podbiegł do barierek i mnie pocałował ) 

Wtedy wszyscy ludzie zaczęli bić brawo i się uśmiechać : ) 

- Wracaj do treningu :) 

- Marco !! gdzie Ty jesteś ? ( zapytał trener )

- Już idę ! ( krzyknął i jeszcze raz mnie pocałował, po czym pobiegł do drużyny ) 

- Życzę Wam szczęścia. ( powiedziała Pani, która stała obok mnie  ) 

- Bardzo dziękuję. ( odpowiedziałam z uśmiechem ) 

Kiedy ja stałam z Marco, a potem rozmawiałam z kibicami Borussii, Gosia stała i śledziła Erika wzrokiem, kiedy On już ją zauważył szeroko się uśmiechnął i pomachał do niej, czyżby nowa miłość.... ? 

- Ciocia!! ( kiedy się od wróciłam, zobaczyłam Nico z Yvonne ) 

- Nico! :* ( podbiegł, a ja wzięłam Go na ręce )

- Cześć Yvonne :) 

- Cześć Jowita :) Co u Was ?

- Dziękujemy wszystko dobrze :) a u Was ?

- Też wszystko dobrze, Nico chciał zobaczyć Marco jak trenuje. 

- Nico, chcesz zostać piłkarzem ? ( zapytałam, trzymając Go na rękach )

- Tak, chcę być jak wujek Marco :) 

- Nico, patrz kto do Ciebie idzie :) 

- Wujek !! :D

- Nico, co powiesz łobuzie ?

- Mogę iść do Ciebie ? ( zapytał )

- Jasne chodź.. ( Marco wziął Go ode mnie ) 

 


Kiedy Marco stał z Nico, Gosia rozmawiała z Erikiem.. Widać było, że oboje są sobą zainteresowani, kto wie może coś z tego wyjdzie. A kiedy ja patrzyłam na Marco i Nico wyobraziłam sobie nasze wspólne dziecko, z którym Marco się bawi, przytula i kocha... ♥ Łzy same cisnęły się do oczu. 

- Marco, będzie dobrym tatą. ( powiedziała Yvonne i mnie przytuliła )

- Tak, wiem. Właśnie to widzę, Nico Go uwielbia :) 

- Tak masz rację, ale muszę Ci powiedzieć, że Ciebie też bardzo lubi. 

- Naprawdę ? 

- Tak, wczoraj nie mógł przestać o Tobie mówić :D 

- Bardzo mi miło. Miałyśmy z Gosią iść na zakupy, ale to nie wyjdzie. ( razem spojrzałyśmy w stronę Gosi i Erika )

- Haha, czyżby nowa miłość ? ( zaśmiała się Yvonne )

- Możliwe :D Kto wie... a może wybierzemy się gdzieś wszyscy razem wieczorem ?

- No pewnie, Nico zostanie z dziadkami, a my poszalejemy :D 

- Mamo, Ciocia patrzcie ! ( Nico krzyczał i się śmiał )

- Marco a Ty się lubisz wygłupiać :D ( powiedziała wesoło Yvonne )

- A no lubię :D 

- Marco wyskoczymy dzisiaj wszyscy wieczorem na jakąś kolację ?

- No pewnie, a Nico ?

- Nico zostanie z rodzicami :D ( powiedziała wesoło Yvonne )

- Haha :) ( zaśmiał się Marco ) 

Marco musiał iść dalej na trening, a Nico biegał sobie po linii bocznej boiska krzycząc cały czas '' aut '' Wszyscy zaczęliśmy się śmiać a trener Tuchel nie może wyjść z podziwu jak Marco zachowuje się między dziećmi. Jak stwierdził '' Marco jest w śród swoich ''  może coś w tym jest :D 



niedziela, 13 września 2015

Niezapomniane wakacje - Gdzie jest Gosia ?! Rozdział 27

Weszliśmy do domu,  Marco zapalił światło i pomógł mi się rozebrać. Poszliśmy do sypialni usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać...

- Co się stało? ( zapytał Marco, patrząc na mnie. Ja zaś byłam zamyślona... ) ej, misiek ! :** 

- Tak ? mówiłeś coś ? ( zapytałam, patrząc na Marco ) 

- Tak, pytałem czy coś się stało ?

- Nie, jest wszystko dobrze. 

- Przez całą drogę się nie odzywałaś, więc coś się musiało stać...

- No dobra, stało się.... Boję się tego, że nie dam rady sobie z dzieckiem i ze wszystkim :/ 

Marco przysunął się do mnie, objął mnie w pół, westchnął i powiedział.

- Nie masz powodów, żeby tak myśleć i proszę nie rób tego, będziesz wspaniałą mamą i ze wszystkim dasz sobie radę. Jesteś silna, mądra i bardzo zdolna, patrz Nico Cię bardzo polubił a On nie idzie do osób do, których nie ma zaufania, i mówi do Ciebie ciocia. No kotek, teraz nie smutaj, nie denerwuj się tylko chodź do swojego przystojnego narzeczonego i daj mu gorącego buziaka :D ♥ 

Marco jak zawsze potrafi mnie rozśmieszyć :) mam wielkie szczęście, że to właśnie ja jestem z tym moim przystojnym narzeczonym :)  Wiem, że Marco ma sporo racji i nie powinnam się martwić bez powodu. 

- Dziękuję, że Cię mam. Co ja bym bez Ciebie zrobiła ? ♥ ( powiedziałam i dałam mu gorącego buziaka ) 

- Nic :)  ( odpowiedział, pomiędzy buziakami. Zaśmialiśmy się ) 

- Kiedyś zginiesz :D 

- Straszysz tylko. ( zaśmiał się i obrócił mnie do siebie ) A może byśmy się tak poprzytulali ? ( zapytał i przygryzł dolną wargę ) 

- Ale kusisz kocie, przystaję na Twoją propozycję 

- To w takim razie jestem cały Twój. ( powiedział kładąc się na plecy, jednocześnie ciągnąc mnie na siebie )

- Ale jesteś nie grzeczny. ( powiedziałam, siadając mu na kolanach )

- Kocham Cię i nasze dziecko ♥ a teraz daj proszę mi jeszcze raz buziaka :D ( powiedział, trzymając mnie za dłonie ) 

Nachyliłam się i delikatnie, a zarazem zmysłowo chwyciłam jego wargi i lekko przygryzłam, z jego ust usłyszałam cichy jęk. Spojrzałam mu prosto w oczy i puściłam, po czym namiętnie go pocałowałam. 

- Kotek, to co zrobiłaś.. było mmmm *-* ( Marco patrzył się na mnie, z niedowierzaniem ) 

- Powtórzymy ?

- Bardzo chętnie. Jak dobrze, że jesteśmy sami. 

Jeszcze raz się nachyliłam i chwyciłam jego wargę, aż nagle uświadomiłam sobie co powiedział Marco ''Jesteśmy sami '' podniosłam się i ze strachem spojrzałam na Marco.

- Stało się coś ? ( zapytał zaniepokojony )

- Jesteśmy sami... 

- No tak, chyba dobrze :D

- Marco, gdzie jest Gosia ?! ( zapytałam ) 

-  Gosia, gdzie jest.... myślałem, że Ty wiesz.

- Żartujesz prawda ? Jezu zgubiliśmy człowieka.

- Spokojnie pewnie nic jej nie jest. ( uspokajał mnie ) 

- Jest w obcym mieście całkiem sama, jaka ze mnie przyjaciółka.... ? 

Wstałam i poszłam po telefon, który leżał w torebce na korytarzu. 

- Co robisz ? ( zapytał Marco, stojąc w drzwiach od sypialni )

- Dzwonie do niej, mam nadzieję, że nic jej nie jest. 

- Spokojnie na pewno jest cała i zdrowa. ( powiedział Marco, przytulając się do mnie )

- A jak coś się stało?  I teraz leży gdzieś nieprzytomna ? ( do głowy przychodziły mi najczarniejsze scenariusze ) 

- Nawet tak nie mów, może poszła z Marcelem, Robinem i Erikiem stała z nimi na Stadionie.( Marco próbował mnie uspokoić, ale coś mu nie wychodziło )

- Ja jednak zadzwonię... ( spojrzałam na niego i chwyciłam za telefon ) 

Kiedy już miałam wybierać numer Gosi, zadzwonił dzwonek do drzwi, a w mojej głowie tysiące czarnych scenariuszy, może policja przyszła poinformować, że coś się stało... O Boże oby nie. Marco otworzył drzwi i szeroko się uśmiechnął, kiedy stanęłam obok niego zobaczyłam Gosię stojącą razem z Erikiem, kamień spadł mi z serca... Nigdy bym sobie nie darowała gdyby coś jej się stało.

 - Jezu Ty żyjesz :D ( rzuciłam się jej naszyję i zaczęłam mocno ściskać ) 

- No tak, Erik został ze mną jak wy pojechaliście, a potem zaproponował nocleg u siebie, bo ja nie miałam kluczy od waszego mieszkania. 

- Erik dziękuję Ci bardzo, że wziąłeś Gosię do siebie. ( podeszłam i przytuliłam Erika)

- Erik zostaniesz na kolacji ? ( zaproponował Marco )

- Jeśli nie będę Wam przeszkadzał, to bardzo chętnie.( odpowiedział i szeroko się uśmiechnął )

Poszliśmy wszyscy do kuchni i zaczęliśmy coś gotować znaczy próbowaliśmy coś ugotować :) Nie obeszło się bez zbitych naczyń, pociętych palców i bez dobrej dawki śmiechu. Po długim przygotowywaniu w końcu zaczęliśmy nakrywać do stołu.

- Ale jesteśmy zdolni :D ( zaśmiał się Marco )

- No a jak :D ( odpowiedział Erik, który stawiał sałatkę na stół )

- Kiedy jemy ? ( zapytałam, z szerokim uśmiechem )

- Zaczyna się :D Yvonne miała rację. ( powiedział Marco, patrząc na mnie z szerokim uśmiechem )

- Kochanie, chcesz się zamienić ? ( zapytałam wesoło )

- Nie, nie trzeba :D ( odpowiedział, przytulając mnie )

- Kocham Cię ♥ powracając do pytania, kiedy jemy ? :D 

- Ja Ciebie też Kocham :* i słońce Ty moje już jemy.

Zasiedliśmy wszyscy do stołu i w dobrej atmosferze zaczęliśmy jeść kolację. 

- Wczoraj nie było okazji, żeby  Wam pogratulować zaręczyn i ciąży. ( powiedział Erik, wesoło się uśmiechając )

- Dziękujemy ♥ ( odpowiedziałam, obdarowując Go ciepłym spojrzeniem )

- To co Marco, tatusiem zostaniesz ? ( zapytał Erik, wkładając kawałek mięsa o ust )

- Noo, ale będzie pięknie, taki kolejny mały Reus :D ( zaśmiał się Marco )

- O mój Boże. ( Erik zaczął się śmiać )

- Tutaj popieram Erika, Ty, Marco i jak wasze dziecko będzie tak samo roztrzepane jak Wy to życzę powodzenia. ( powiedziała Gosia, głośno się śmiejąc z Erikiem )

- Oj wesoło będzie w domu. ( stwierdził Marco )

- I kolejny piłkarz w rodzinie :D co nie kochanie ? ( spojrzałam na Marco )

- Czyli tradycja nie zginie :D ( dodał Erik )

Przy stole panowała świetna atmosfera, bawiliśmy się świetnie a czas leciał nie ubłagalnie szybko i niestety musieliśmy pożegnać się z Erikiem.

- Erik dziękuję, że zaopiekowałeś się Gosią wczoraj i dzisiaj :* ( powiedziałam żegnając się z nim )

- Proszę bardzo, a tak swoją drogą bardzo miła dziewczyna : ) ( powiedział z uśmiechem, odsłaniając rząd pięknych białych zębów )

- Zostanie tu jeszcze 3 tygodnie :D ( powiedziałam z uśmiechem )

- Dobrze wiedzieć :D Cześć wszystkim, Marco do zobaczenia jutro na treningu :) ( krzyknął Erik z korytarza, a Marco i Gosia sprzątali po kolacji )

- Do jutra stary ! :) ostrożnie jedź. ( powiedział Marco, machając mu )

- Ma się rozumieć. 

- Cześć, miło było poznać i dziękuję za wszystko. ( powiedziała Gosia, słodko się do niego uśmiechając ) 

- Bardzo proszę, cała przyjemność po mojej stronie. ( Erik uśmiechnął się, Erik spojrzał się w moją stronę i powiedział ) Do jutra mała. :) 

- Do jutra :)

Poszłam pomóc w sprzątaniu kuchni, a potem każdy wziął kąpiel i poszliśmy do swoich pokoi.

- Cieszę się, ze z Gosią wszystko dobrze. ( powiedziałam do Marco siedząc na łóżku )

-  Ja też się cieszę, bałaś się o nią ? ( zapytał )

-  No pewnie, że się bałam. Jest moją przyjaciółką i gdyby coś jej się stało... 

- Ale nic się nie stało :) Słońce chodźmy spać. 

- Tak jestem bardzo zmęczona.. Kocham Cię ♥

- Ja też Cię Kocham♥ słodkich snów.

Przytuliłam się do Marco i zasnęliśmy... ♥♥