czwartek, 7 stycznia 2016
czwartek, 24 grudnia 2015
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ❤🎄🎁😚
Miśki moje kochane, z okazji Świąt życzę Wam wszystkiego dobrego, abyście te Święta spędzili w gronie rodziny, aby na waszych twarzach zawsze gościł uśmiech, a w nadchodzącym Nowym Roku życzę samych miłych chwil.
Ps. Bardzo Wam z całego serca dziękuję, że czytacie moje opowiadania, jesteście wspaniali, dajecie mi większą motywację do robienia tego co w życiu kocham, czyli pisania.
Ps. Bardzo Wam z całego serca dziękuję, że czytacie moje opowiadania, jesteście wspaniali, dajecie mi większą motywację do robienia tego co w życiu kocham, czyli pisania.
wtorek, 22 grudnia 2015
Niezapomniane wakacje - Miły wieczór. Rozdział 32
Stojąc przed mieszkaniem pożegnaliśmy chłopaków i weszliśmy do środka. Wchodząc do windy spojrzałam na Marco, który w zamyśleniu wpatrywał się w srebrną ścianę. Jechaliśmy w przerażającej ciszy, było słychać każdy szmer a na twarzy piłkarza malowała się złość. Drzwi windy otworzyły się, zobaczyliśmy Aube, Erika i Matsa czekających na nas.
- Cześć chłopaki! :D ( powiedziałam z uśmiechem, który wbrew pozorą nie był wymuszony )
- No cześć, cześć :) ( powiedzieli wesoło )
- Co tu Was sprowadza ? ( zapytałam wypuszczając gości do środka )
- A tak przyszliśmy na piwo do kolegi. ( powiedział Erik, patrząc na przybitego Marco )
- To witajcie ( powiedział Marco obojętnym głosem i rozejrzał się po pokoju po czym dodał ) a gdzie Wy macie to piwo ?
- Nuri przyniesie. ( powiedział Mats )
- To niech się pospieszy. ( powiedział i poszedł do sypialni )
Wszyscy wpatrywaliśmy się w pustą ścianę, przy której stał Marco po czym wszystkie oczy skierowali w moją stronę z pytającym wyrazem twarzy. W tym samym czasie do mieszkania wchodzi Nuri ze skrzynką piwa, patrzy na nas i szeroko się uśmiecha, widząc nasze miny zapytał..
- A Wam co ? Umarł ktoś ? ( zapytał z powagą stawiając skrzynkę na podłogę )
- Nie, ale Marco dziwnie się zachowuje.... ( powiedział Auba, patrząc w moją stronę)
- Pójdę do niego a Wy się rozgoście. ( powiedziałam, patrząc na chłopaków )
- Ty zostań, Auba Ty idź do niego. ( powiedział Mats, chwytając mnie za rękę )
Auba kiwnął głową i poszedł do pokoju, w którym siedział Marco.
**** Auba i Marco
- Marco stary co jest ? ( zapytał Piere - Emerick )
- Wszystko się j**ie, wszystko. ( powiedział Marco, ze łzami w oczach )
- Stary ale o czym Ty mówisz ? ( Gabończyk usiadł obok niego )
- Moja była dziewczyna zrobi wszystko żeby mnie znowu mieć dla siebie. ( powiedział jednym tchem ) Robin jej uległ i wszystko jej powiedział, spotykał się z nią za moimi plecami... ( przerwał i złapał głęboki wdech jednocześnie ocierając łzy z polików )
- Ale Ty masz narzeczoną i dziecko w drodze.
- No właśnie o to chodzi...
- Poczekaj, bo teraz to już nic nie rozumiem. ( Auba spojrzał na Marco )
- Caro powiedziała, że skoro ona nie może być szczęśliwa, to ja też nie będę.
- No co za babsztyl !! O ile dobrze sobie przypominam to ona Ciebie zdradziła i jeszcze zabrania być Ci szczęśliwym? No to już szczyt chamsta !!
- Auba przyjacielu spokojnie :) Ja mam swoją rodzinę i nie zamierzam tego zmieniać. ( powiedział i uśmiechnął się do złego przyjaciela )
- No i tak ma być. Teraz rusz ten zgrabny tyłeczek i idź do ludzi, bo piwo się grzeje. ( mówiąc to otwierał drzwi )
*** razem w pokoju
Marco i Auba weszli do pokoju gościnnego i spoglądali na nas z szerokim uśmiechem.
- Przepraszam za to moje wcześniejsze zachowanie. ( powiedział Marco, kierując wzrok ku podłodze )
- Dobra nic się nie stało a teraz siadaj, łap piwo i zaczynamy zabawę. ( powiedział Mats, a Nuri podał mu butelkę z piwem)
Marco wziął butelkę i usiadł obok mnie, złapał moją dłoń po czym delikatnie pocałował.
- Przepraszam. ( wyszeptał )
- Nic się nie stało. ( powiedziałam, łapiąc za jego kolano )
- To co panowie gramy w Fife ? ( zapytał Mats )
- Przepraszam, a ja to niewidzialna jestem? ( zapytałam z lekkim oburzeniem )
- yyy... No nie ale Ty i Fifa? ( Mats nie dokończył )
- No dokończ drogi kolego.
- No bo Ty jesteś dziewczyną...
- To żeś się wykopał chłopie. ( zaśmiał się Marco )
- Dlaczego ?
- Zobaczysz. ( odpowiedział mu )
- To co gramy ? ( zapytałam, wskazując na grę )
- Ale, że Ty ze mną ?
- No tak.
- No dobra, dam Ci wygrać.
- Ty nie wiesz co mówisz. ( zaśmiał się Marco, klepiąc Matsa po ramieniu, po czym zrobił łyk piwa )
Mats spojrzał na Marco a potem na mnie, uśmiechnął się i zaczęliśmy grać. Reszta chłopaków siedziała za nami na sofie i dosyć ciekawie komentowali mecz. Za każdym razem kiedy stwarzałam sobie 100 % sytuacje na zdobycia gola, Mats próbował mnie zagadywać, owszem kilka razy mu się to udało, ale nie tym razem.
- Goooool !! ⚽Marco Reeeeus. ( krzyknęłam celebrując zdobytą bramkę )
- Ale jak ...? Kiedy ? ( Mats lekko nie ogarniał co się właśnie stało. A chłopaki za nami świetnie się bawili )
- Graj nie gadaj :) ( powiedziałam z uśmiechem )
- No i jeszcze będzie mnie pouczać. ( powiedział kapitan śmiejąc się )
- No obecnie to ona z Tobą wygrywa. ( powiedział Erik drwiącym głosem )
- Taaak Auba !! ⚽ co za bramka !! ( wykrzyknęłam, wstałam i przybyłem " piątkę " ze zdobywcą bramki )
- Tak masz rację, zmieniło się teraz przegrywasz 2:0. ( zaśmiał się Erik )
- Nie gram, idę sobie. ( powiedział i poszedł do kuchni )
- Mats, zaraz koniec meczu. ( powiedziałam obracając się do niego )
- No to dobrze, nie przegram wyżej niż 3:0. ( powiedział i zrobił kęs kanapki )
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z kapitana, a ten siedział i zapychał się kanapką.
- No co Ty, obraziłeś się ? ( zapytał Nuri, śmiejąc się )
- Nie.. ( odpowiedział, patrząc na niego )
- Dobra, kto teraz gra ?
- My, my !! ( Auba i Marco podnieśli ręce do góry )
Zamieniłam się miejscami z chłopakami, kiedy miałam zająć miejsce obok Erika zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć...
piątek, 6 listopada 2015
Niezapomniane wakacje - Caroline.... Rozdział 31
***
Dwa miesiące później...
- Cześć słońce! Wróciłem ( zawołał wesoło Marco, zamykając za sobą wejściowe drzwi )
- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Mmm muszę Ci powiedzieć, że jedzenie jest mega 🍝🍲 a Ty jesteś cudowna 😙
- Nad czym tak myślisz ? ( zapytał, patrząc przed siebie )
- Hej, czekajcie ! ( krzyczał Robin, a za nim biegł zdyszany Marcel🏃 )
- Ej dlaczego tak zareagowałeś i dlaczego Marcel jest taki zły na Ciebie ? ( zapytałam )
- Powiecie co tu się przed chwilą stało ? ( zapytał Marco )
- Jezu jesteś! ☺( krzyknął wesoło Marco )
- Kocham Cię 😘
Dwa miesiące później...
Gosia poleciała do Polski, a mój brzuch zaczął przybierać okrągły kształt.
- Cześć słońce! Wróciłem ( zawołał wesoło Marco, zamykając za sobą wejściowe drzwi )
- No cześć, jak było na treningu? ( zapytałam patrząc na niego )
- A dobrze, ale zdecydowanie wolałbym siedzieć z tobą w domu. ( Marco mówiąc to objął mnie od tyłu i mocno przytulił )
- Ooo słodki jesteś, ale teraz siadaj bo obiad podaję.
Marco puścił mnie i usiadł do stołu, przyglądał mi się i szeroko się uśmiechał, po czym powiedział..
- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Dziękuję Ci bardzo kochanie ♡
- Już nie mogę sie doczekać, jak nasz syn będzie biegał po mieszkaniu i rozwalał wszystko co popadnie 😃 dokładnie tak jak jego tatuś 😂( Marco zaczął się śmiać i nie mógł się opanować. Jego śmiech zaraża i ja również zaczęłam się śmiać )
- Nie ma co, będzie wesoło 😊
Marco siedział i się śmiał, a ja podałam do stołu. Spoglądał na mnie i na jedzenie, uśmiechał się i zaczął nakładać sobie obiad.
- Mmm muszę Ci powiedzieć, że jedzenie jest mega 🍝🍲 a Ty jesteś cudowna 😙
- Dziękuję kochanie 😙 po obiedzie skoczymy na spacer ?
- Pewnie, właśnie też chciałem się o to zapytać.
- No widzisz, skoczymy do parku ?
- Tak, pewnie ☺
Kiedy zjedliśmy obiad Marco pomógł mi posprzątać, po czym wyszliśmy na spacer 👫 Idąc trzymamy się za ręce, a ludzie spoglądają na nas z uśmiechem. Milczymy od czasu do czasu spoglądając sobie w oczy, w końcu Marco przerwał niezręczną ciszę..
- Nad czym tak myślisz ? ( zapytał, patrząc przed siebie )
- O nas, myślę. ( odpowiedziałam, spoglądając mu w oczy )
- I co wymyśliłaś ? ( zapytał )
- Będziemy cholernie szczęśliwi 😘
Marco spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem, po czym mnie przytulił.
- Hej, czekajcie ! ( krzyczał Robin, a za nim biegł zdyszany Marcel🏃 )
- Oo hej, a wy chłopaki jogging ? ☺ ( zapytałam z uśmiechem )
- No musimy się wziąć za siebie, znaczy za Marcela. Biedy chłopak nie ma dziewczyny i jeszcze kondycja go zostawiła to się nazywa mieć pecha 😀 ( widać było, że Robin świetnie się bawi kosztem Marcela )
- Poczekaj aż dojdę do siebie a jak już to zrobię, to Cię zabiję. ( powiedział Marcel, który opierał się o moje ramię i z wielkim trudem oddychał )
- Tej stary pozostań wśród nas. ( powiedział Marco, klepiąc go w ramię )
- No obiecuję, że go zabiję....
- Albo prędzej wyplujesz płuca 😀 ( powiedział Robin, który nie potrafił powstrzymać się od śmiechu )
- Marco trzymaj mnie ! No jak Cię dorwę to ta twoja Lejdis Cię nie pozna. ( wykrzyczał zdyszany Marcel )
- A o kim Ty mówisz ? ( zapytał Marco z ciekawością )
- Aaaaa o niczym, chodźmy dalej. ( powiedział zmieszany Robin, biorąc moją dłoń pociągając mnie za sobą )
Szłam z Robinem szybko można powiedzieć, że biegliśmy.
- Ej dlaczego tak zareagowałeś i dlaczego Marcel jest taki zły na Ciebie ? ( zapytałam )
- No bo... ( Robin odwrócił się w stronę chłopaków sprawdzając jak daleko się znajdują )
- No mów.
- Spotykam się z byłą Marco...
Myślałam, że źle słyszę, a na mojej twarzy zagościł niepokój.
- I to nie wszystko... ona chce go odzyskać, a mnie tylko wykorzystała żeby się do niego zbliżyć.
- Marco wie ?
- Nie i nic mu nie mów.
- On powinien wiedzieć.
- Tak wiem, ale teraz najważniejsza jesteś ty i wasze dziecko.
- Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Ona jest zdolna do wszystkiego, uważaj na siebie.
- Do jasnej cholery Marco powinien o tym wiedzieć ! ( krzyknęłam a chłopcy natychmiast byli obok nas )
Kiedy Marco stanął obok mnie z przestraszona miną wiedziałam, że mogę go stracić...
- Powiecie co tu się przed chwilą stało ? ( zapytał Marco )
- Ja już chyba wiem o co chodzi. ( powiedział Marcel spoglądając wrogo na Robina )
- Robin mów ! ( krzyknął Marco )
- Marco spokojnie. ( złapałam go za dłoń )
- Jak Robin nie chce to ja to powiem, spotyka się z Caro i co najlepsze ona chce Cię odzyskać i jest zdolna do wszystkiego. ( powiedział Marcela, spoglądając na mnie )
- Żartujesz prawda ? ( Marco nie mógł w to uwierzyć )
- Nie... przepraszam nie chciałem tego, ona napisała do mnie po waszych zaręczynach...
Marco stał jak słup i było widać, że jest mega zły w sumie nie dziwię się..
- Wiecie co, ja was zostawię i się przejdę a wy porozmawiajcie. ( powiedziałam i odeszłam z mieszanymi uczuciami )
Marco coś jeszcze do mnie mówił, ale nie słyszałam go. Moją głowę zakrzątała myśl o Caro byłej Marco, co będzie jeśli Marco ulegnie jej i mnie zostawi ? w końcu byli ze sobą 4 lata.. łzy same cisnęły się do oczu 😢 Spacerowałam po Dortmundzie ładnych kilka godzin Marco i Marcel próbowali się do mnie dodzwonić, ale ja nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.. Przed wejściem do mieszkania stał Marco i chłopaki byli zdenerwowani a na mój widok odetchnęli z ulgą.
- Jezu jesteś! ☺( krzyknął wesoło Marco )
- Jestem ☺
- Martwiliśmy się o Ciebie. ( powiedział Marco przytulając mnie )
- Kocham Cię 😘
- Ja Ciebie też Kocham i pamiętaj nigdy Cię nie zostawię 😘 zbyt mocno Cię Kocham ❤
Miło było usłyszeć, że jestem dla kogoś dalej ważna, troszkę mnie uspokoił ale nie na długo...
sobota, 17 października 2015
Niezapomniane wakacje - Miłość ♥ Rozdział 30
Czas spędziliśmy śmiejąc się i krzycząc do gry :D No dziewczyny przyznać się, która by chciała być teraz na moim miejscu ? ale nic z tego, On jest mój :D Graliśmy 6 razy a Marco 4 razy przegrał, za każdym razem patrzył na mnie z wyrzutami i niechętnie się uśmiechał :)
- Ej, Marco :) ( szturchnęłam Go łokciem )
- No, co ? ( odpowiedział, odwracając się )
- No, nie smutaj ( powiedziałam wesoło )
- Przegrałem z dziewczyną 4 razy.... ( wziął głęboki oddech )
- Obiecuje, że następnym razem wygrasz :)
- Haha.. śmieszne ( delikatnie się uśmiechnął )
- Kocie, noooo ( złapałam Go za dłoń )
- Ależ nie dotykaj mnie ( zaśmiał się :D ) chyba mam depresję... to twoja wina :D ( mówił cały czas się śmiejąc )
Chyba uraziłam jego męskość, tak bynajmniej myślała moja podświadomość jednocześnie śmiejąc się z całej tej sytuacji. Ale powiem wam, że Marco słodko wygląda jak się złości ;)
- Misiek, nie obrażaj się.
- Nie obrażam się, ale jest mi smutno... ( powiedział, robiąc minę zbitego psa )
- To będę musiała Ci to jakoś wynagrodzić :D
- Co planujesz ? ( zapytał z uśmiechem )
- Chodź do sypialni, kocie :)
- Ale przecież, nie wolno.
- Oj tam, raz nie zawsze :)
Marco wziął mnie na ręce i pobiegł do sypialni, zamykając drzwi nogą całował moje usta, po czym delikatnie położył mnie na łóżku i całował po szyi jednocześnie dotykając moich nóg :) Ściągnął koszulkę i nachylając się nade mną spojrzał mi w oczy...
- Mimo wszystko, nic nie zrobię ( powiedział, obejmując moją twarz jedną dłonią )
- No ale dlaczego ? ( nie ukrywając byłam trochę zawiedziona )
- Bo jesteś w ciąży, a ja nie chcę by coś wam się stało. ( powiedział i delikatnie musnął moje usta)
Spojrzałam mu prosto w oczy i zobaczyłam w nich te iskierki ♥ był bardzo podniecony a mimo to nie uległ swojej pokusie, wtedy zachował się po męsku i pokazał swoją miłość do mnie i dziecka. Nie ukrywając, bałam się o dziecko gdyby do czegoś między nami doszło i On prawdopodobnie to zobaczył w moich oczach i stąd jego reakcja.
- Dziękuję... ( powiedziałam, patrząc się na niego )
- Nie dziękuj, tylko zapamiętaj, że nigdy Cię nie skrzywdzę ( powiedział, po czym na moich ustach złożył namiętny pocałunek )
- A powiesz dlaczego, ściągnąłeś koszulkę ?
- Bo podoba mi się, jak na mnie patrzysz. ( zaśmiał się, pomagając mi usiąść na łóżku )
- Mmm :D Dziękuję za wszystko ♥ ( powiedziałam, chwytając jego dłoń )
- Kocham Cię ♥♥ ( powiedział, po czym mocno mnie do siebie przytulił )
I tak siedzieliśmy przytuleni do siebie, a ja czułam jakby czas zatrzymał się w miejscu. Uwielbiam przytulać się do jego nagiego torsu i słuchać bicia jego serca, ta chwila mogłaby trwać wiecznie ♥ !
- A Gosia, o której wróci ? ( zapytał Marco )
- Nie wróci, napisała mi sms'a, że zostaje u Erika.
- Ooo proszę :) a co z Olą ?
- Nie wiem... ( wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na Marco )
- Nie przejmuj się, z Gosią jest szczęśliwy :D ( z szerokim uśmiechem spojrzał na mnie )
- Kochanie, idziemy spać ? ( zapytałam, mocniej Go przytulając )
- Idziemy, idziemy :)
Po kąpieli, położyliśmy się do łóżka, Marco przytulił się do mnie, złapał mnie za dłoń i powiedział ''- Dziękuję, że Cię mam '' łzy same cisnęły się do oczu, miło jest usłyszeć z ust osoby, którą się kocha takie słowa.
czwartek, 8 października 2015
Niezapomniane wakacje - Cudowny wieczór. Rozdział 29
Nadszedł wieczór i zaczęliśmy szykować się na wspólną kolację. Marco ubrał czarne spodnie, białą koszulę i marynarkę. Ja postawiłam na '' małą czarną '' do tego kurtka skórzana i buty na niskim obcasie. Gosia zaś ubrała białą rozkloszowaną sukienkę, do tego buty na wysokim obcasie i czarną kurtkę.
- Słońce, widziałaś mój telefon ? ( zapytał Marco stojąc w pokoju )
- Leżał na stole w kuchni.
- No byłem tam, ale go nie ma.
- No przecież nikt go nie brał, no musi tam być. ( powiedziałam i spojrzałam na Marco )
- No kocie, ale nie ma...
- Dobra to ja poszukam w kuchni, a Ty tutaj. ( powiedziałam i poszłam do kuchni )
Kiedy weszłam na kuchni na stole ujrzałam telefon Marco, który leży sobie na stole, uśmiechnęłam się, wzięłam go i zaniosłam Marco.
- Ooo znalazłaś :D ( uśmiechnął się )
- A no znalazłam. ( również się uśmiechnęłam )
- Gdzie był ?
- Na stole w kuchni :)
- Ale jak to ? ( zapytał z niedowierzaniem )
- No tak, leżał sobie na stole.
- Co ja bym bez Ciebie zrobił ? ( zapytał i spojrzał mi w oczy )
- Do tej pory szukałbyś telefonu :D ( zaśmiałam się )
- Kocham Cię i nie wyobrażam sobie teraz swojego życia bez Ciebie ♥ ( powiedział Marco, przytulając się do mnie )
- Też Cię Kocham ♥
Do pokoju weszła Gosia informując nas o przyjściu Erika.
- Dobra moje gołąbeczki, to ja wychodzę. ( powiedziała Gosia, trzymając za rękę Erika )
- Ale jak to ? To wy nie idziecie z nami ? ( zapytał Marco, spoglądając na mnie )
- Nie, nie chcemy wam przeszkadzać, a my już mamy inne plany na wieczór. ( powiedział Erik, uśmiechając się do Gosi )
- No to w takim razie, życzymy miłej zabawy. ( powiedziałam uśmiechając się do nich )
- Dziękujemy i my również życzymy miłej zabawy. ( powiedziała Gosia )
- Ej, ej tylko grzecznie tam :D ( zaśmiał się Marco )
- Postaramy się. ( powiedział wesoło Erik, patrząc na Marco )
Wszyscy się zaśmialiśmy, po czym Gosia i Erik wyszli z mieszkania.
- To zostaliśmy sami... :D ( powiedział wesoło Marco, przytulając mnie do siebie )
- No tak, ale kochanie nic nie planuj :)
- No wiem... nie można.
- No właśnie, to kiedy wychodzimy ?
- Już możemy wyjść, Oni już pewnie na nas czekają. ( powiedział Marco, zakładając mi kurtkę)
- Kocie co się stało ? ( Marco posmutniał )
- Nic, po prostu Cię Kocham i jestem szczęściarzem, że Cię mam. ( powiedział i namiętnie mnie pocałował )
Słysząc to nie obeszło się bez łez, bardzo Go Kocham i jestem szczęśliwa, że mam przy sobie takiego mężczyznę przy, którym czuję się bezpieczna.
- Też Cię Kocham i nawet nie wiesz jak bardzo.
- Kochanie nie płacz. ( powiedział Marco i objął moją twarz, po czym delikatnie musnął moje usta )
Spojrzałam mu prosto w oczy i szeroko się uśmiechnęłam. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do umówionej restauracji. Dojechaliśmy na miejsce, a przed restauracją stała już Yvonne z mężem a obok nich stał Nico, który wesoło nam machał na przywitanie.
- Witajcie ! ( powiedziałam wesoło, zamykając samochód )
- Cześć, a gdzie macie koleżankę ? ( zapytała Yvonne )
- Poszła z Erikiem, na romantyczną kolację. ( powiedział Marco, witając się z mężem Yvonne )
- Czyli nowa miłość ? ( zapytał )
- No pewnie tak.
- Cześć Nico :D ( powiedział Marco, biorąc Go na ręce )
- Marco nie noś Go. ( powiedziała Yvonne )
- Oj cicho ... :) ale ta twoja mam krzyczy :D ( powiedział wesoło Marco, patrząc na Nico )
- Bardzo krzyczy :) ( zaśmiał się Nico )
- To co wchodzimy do środka ? ( zapytał mąż Yvonne )
- Pewnie :) ( odpowiedział Marco, stawiając Nico na ziemię )
Weszliśmy do środka i usiedliśmy przy stole na, którym leżało czerwone pudełko ze złotą kokardką, Marco wziął je, wstał i wręczył mi je. Wzięłam od niego pudełko i odwiązałam kokardkę, kiedy je otworzyłam zobaczyłam malutką koszulkę w barwach Borussii Dortmund z numerem '' 11 '' na której pisało Omer Reus. Spojrzałam na Marco i szeroko się uśmiechnęłam, Yvonne aż się popłakała i z podziwem patrzyła na Marco.
- To jest urocze. ( powiedziałam, trzymając w dłoniach malutką koszulkę )
- Oj bracie, nie wierzę... :D Widzę, że podchodzisz bardzo dojrzale do roli ojca. ( powiedziała Yvonne )
- Pewnie, że tak jestem bardzo szczęśliwy, że będę mieć dziecko i to z taką kobietą. ( Marco spojrzał na Yvonne, a potem na mnie i objął mnie ramieniem )
- Jowita, podziwiam Cię jesteś bardzo młoda i bardzo dojrzale podchodzisz do tej całej sytuacji z zaręczynami, ciążą. Jestem szczęśliwa, że Marco właśnie trafił na Ciebie i wiem, że będziecie bardzo szczęśliwi. Życzę wam tego z całego serca :D ( powiedziała Yvonne trzymając Marco i mnie za dłoń )
- Dziękuję Yvonne, za miłe słowa. ( wstałam i przytuliłam się do niej )
- Mamo, kiedy będziemy jeść ? ( zapytał Nico )
- Już kochanie, co byś chciał ?
- A co mają ?
- Zjesz mięso ? ( zapytała Yvonne )
- Tak :) ( odpowiedział Nico )
- Nie przeszkadza wam, że wzięliśmy Nico ze sobą ? ( zapytał mąż Yvonne )
- No pewnie, że nie. ( odpowiedział Marco )
Wszyscy złożyliśmy zamówienia i czekaliśmy na podanie kolacji, ten czas spędziliśmy na bardzo miłej rozmowie z mnóstwem śmiechu :) Yvonne wspominała jak Marco był mały i zbijał okna :D Atmosfera przy stole była bardzo miła i rodzinna :) po podaniu kolacji, wszyscy smacznie jedliśmy.
- To ślub na kiedy planujecie ? ( zapytał mąż Yvonne )
- yyy... ( spojrzeliśmy z Marco na siebie i na nich ) tak szczerze to jeszcze o tym nie myśleliśmy. ( powiedziałam )
- Ślub Kościelny ? ( zapytał )
- Tak, tak. ( odpowiedział Marco )
- To dobrze, Marco jak dobrze pójdzie to będziesz miał cudowny prezent urodzinowy. ( zaśmiał się )
- Oj tak, najlepszy prezent na Świecie. ( Marco się rozmarzył )
Zrobiło się późno a Nico zrobił się marudny bo chciał spać.
- My już będziemy lecieć, bardzo dziękujemy za świetny wieczór. ( powiedzieli )
- My również dziękujemy, liczę na powtórkę. ( powiedziałam )
- Ależ oczywiście :) ( odpowiedziała )
Kiedy wyszli, zostaliśmy sami przy stole, Marco złapał mnie za dłoń i położył sobie na kolanie, spojrzał mi w oczy i szeroko się uśmiechnął, po czym powiedział.
- Chodź na spacer. ( chwycił mnie i pociągnął w stronę wyjścia )
- A samochód ? ( zapytałam )
- Jutro wrócimy po niego :D ( zaśmiał się )
- Dobra.
Szliśmy ulicami i oglądaliśmy gwiazdy na niebie, śmialiśmy się i planowaliśmy. Spędziliśmy bardzo miły wieczór, chciałabym aby nigdy się nie skończył. Wróciliśmy do domu, usiedliśmy na sofie w pokoju i włączyliśmy telewizor, usiedliśmy i zaczęliśmy grać w Fifę 16 Uwielbiam mojego faceta *-* ♥♥
niedziela, 20 września 2015
Niezapomniane wakacje - Marco jest w śród swoich. Rozdział 28
7:30 dzwoni budzik.. Marco obraca się i go wyłącza, po czym wstaje i wychodzi do kuchni. Obudziłam się zaraz po nim, założyłam szlafrok i również poszłam do kuchni.
- Cześć Kochanie :* ( powiedział Marco, nalewając sobie kawy )
- Cześć Misiek :* ( podeszłam do niego i chwyciłam go za dłoń )
- Czemu nie śpisz ? ( zapytał )
- Nie mogę spać.
- Stało się coś ?
- Nie, jest wszystko dobrze :*
- Najchętniej zostałbym dzisiaj z Tobą w domu. ( powiedział Marco, patrząc mi prosto w oczy )
- Wiem misiek, ale jutro masz trening po południu, więc ranek spędzimy razem :)
- Tyle dobrze :) Potem mamy mecz w Leverkusen i znowu mnie nie będzie... ( Marco posmutniał i dodał ) Dobrze, że Gosia z Tobą jest.
- Marco jesteś piłkarzem i musisz wyjeżdżać a ja to rozumiem, Gosia tak dobrze, że tu jest. ( uśmiechnęłam się )
- Kocham Cię ♥
- Ja Ciebie też Kocham ♥
- Ja teraz uciekam, a Ty masz zjeść śniadanie. Pamiętaj ! :* ( powiedział Marco, zamykając za sobą drzwi )
Wróciłam do kuchni, a na łóżku w pokoju siedziała uśmiechnięta Gosia :)
- Cześć, jak się spało ?
- Cześć, a dobrze dziękuję :)
- Co powiesz na śniadanko, a potem na małe zakupy ? ( zaproponowałam z szerokim uśmiechem )
- Bardzo chętnie, zaszalejemy hehe :) ( zaśmiałyśmy się )
Gosia wstała, zaczęła sprzątać a ja poszłam do sypialni się ubrać i złożyć pościel. Kiedy skończyłam składać, podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań, tym razem ubrałam czarne rurki, białą przedłużaną bluzkę na długi rękaw i czarne buty na korku.
- No, no :) ( powiedziała Gosia, wchodząc do sypialni )
- Co ? :) Gosia a co powiesz na śniadanie w jakieś restauracji ?
- Wyglądasz ślicznie :) i bardzo chętnie. To ja lecę się ubrać i możemy iść. ( pobiegła do pokoju, z szerokim uśmiechem )
Kiedy Gosia pobiegła do pokoju aby się ubrać, ja z szafy wyciągnęłam czarną skórzaną kurtkę i wyszłam z pokoju. Stanęłam przed lustrem, które znajdowało się w łazience i zrobiłam delikatny makijaż.
- Jestem gotowa ! ( Gosia krzyknęła, a ja wyszłam z łazienki )
- O rzesz Ty :o Ale ładnie wyglądasz :) ( Gosia była ubrana w białe rurki, czarne buty na koturnie i jasno beżową koszulę, na to założyła czarną skórzaną kurtkę.
- Dziękuję bardzo :) To co idziemy ?
- Pewnie, że idziemy :)
Wyszłyśmy, zakluczyłam drzwi i zeszłyśmy do samochodu. Najpierw pojechałyśmy do pobliskiej restauracji na śniadanko :) Weszłyśmy do środka i usiadłyśmy przy pierwszym wolnym stoliku. Kiedy ludzie zobaczyli mnie zaczęli gratulować ciąży i kazali pozdrowić Marco, również dostałam mnóstwo prezentów.
- Witam, czy mogę zebrać zamówienie ? ( zapytała kelnerka ? )
- Tak ja poproszę gofra z owocami. ( powiedziałam uśmiechając się )
- A dla Pani ? ( zwróciła się do Gosi )
- Ja poproszę jajecznicę z pomidorami. ( powiedziała Gosia )
Kelnerka kiwnęła głową i uśmiechnęła się do nas. Po 15 minutach przyniosła nasze zamówienia :) Zjedliśmy i od razu ruszyłyśmy w miasto :)
- Jowita... ( powiedziała Gosia )
- Tak?
- Pojedziemy na SIP?
- Pewnie, a powiesz po co ?
- Chcę przywitać się z Erikiem...
- Aaaa... :) podoba Ci się ?
- No tak, ale proszę nic mu nie mów :)
- Spokojnie nic nie powiem, tylko musimy jechać teraz bo o 12:00 kończą trening.
- Oki, no to jedziemy :)
Kiedy dojechałyśmy na Stadion, poszłyśmy prosto na trening chłopaków. Akurat trafiłyśmy na otwarty trening i mogłyśmy bez problemu wejść. Kiedy przepychałyśmy się do przodu wiele ludzi, mnie przytulało i robiło sobie ze mną zdjęcie, było to bardzo miłe.
- Mmm słodziutka :* ( Marco podbiegł do barierek i mnie pocałował )
Wtedy wszyscy ludzie zaczęli bić brawo i się uśmiechać : )
- Wracaj do treningu :)
- Marco !! gdzie Ty jesteś ? ( zapytał trener )
- Już idę ! ( krzyknął i jeszcze raz mnie pocałował, po czym pobiegł do drużyny )
- Życzę Wam szczęścia. ( powiedziała Pani, która stała obok mnie )
- Bardzo dziękuję. ( odpowiedziałam z uśmiechem )
Kiedy ja stałam z Marco, a potem rozmawiałam z kibicami Borussii, Gosia stała i śledziła Erika wzrokiem, kiedy On już ją zauważył szeroko się uśmiechnął i pomachał do niej, czyżby nowa miłość.... ?
- Ciocia!! ( kiedy się od wróciłam, zobaczyłam Nico z Yvonne )
- Nico! :* ( podbiegł, a ja wzięłam Go na ręce )
- Cześć Yvonne :)
- Cześć Jowita :) Co u Was ?
- Dziękujemy wszystko dobrze :) a u Was ?
- Też wszystko dobrze, Nico chciał zobaczyć Marco jak trenuje.
- Nico, chcesz zostać piłkarzem ? ( zapytałam, trzymając Go na rękach )
- Tak, chcę być jak wujek Marco :)
- Nico, patrz kto do Ciebie idzie :)
- Wujek !! :D
- Nico, co powiesz łobuzie ?
- Mogę iść do Ciebie ? ( zapytał )
- Jasne chodź.. ( Marco wziął Go ode mnie )
Kiedy Marco stał z Nico, Gosia rozmawiała z Erikiem.. Widać było, że oboje są sobą zainteresowani, kto wie może coś z tego wyjdzie. A kiedy ja patrzyłam na Marco i Nico wyobraziłam sobie nasze wspólne dziecko, z którym Marco się bawi, przytula i kocha... ♥ Łzy same cisnęły się do oczu.
- Marco, będzie dobrym tatą. ( powiedziała Yvonne i mnie przytuliła )
- Tak, wiem. Właśnie to widzę, Nico Go uwielbia :)
- Tak masz rację, ale muszę Ci powiedzieć, że Ciebie też bardzo lubi.
- Naprawdę ?
- Tak, wczoraj nie mógł przestać o Tobie mówić :D
- Bardzo mi miło. Miałyśmy z Gosią iść na zakupy, ale to nie wyjdzie. ( razem spojrzałyśmy w stronę Gosi i Erika )
- Haha, czyżby nowa miłość ? ( zaśmiała się Yvonne )
- Możliwe :D Kto wie... a może wybierzemy się gdzieś wszyscy razem wieczorem ?
- No pewnie, Nico zostanie z dziadkami, a my poszalejemy :D
- Mamo, Ciocia patrzcie ! ( Nico krzyczał i się śmiał )
- Marco a Ty się lubisz wygłupiać :D ( powiedziała wesoło Yvonne )
- A no lubię :D
- Marco wyskoczymy dzisiaj wszyscy wieczorem na jakąś kolację ?
- No pewnie, a Nico ?
- Nico zostanie z rodzicami :D ( powiedziała wesoło Yvonne )
- Haha :) ( zaśmiał się Marco )
Marco musiał iść dalej na trening, a Nico biegał sobie po linii bocznej boiska krzycząc cały czas '' aut '' Wszyscy zaczęliśmy się śmiać a trener Tuchel nie może wyjść z podziwu jak Marco zachowuje się między dziećmi. Jak stwierdził '' Marco jest w śród swoich '' może coś w tym jest :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


