niedziela, 7 lutego 2016

Niezapomniane wakacje - Chwile grozy. Rozdział 34

Piękne duże niebieskie oczy, mały nosek, śliczny uśmiech.... Śpię i śnię o naszym synu jest cudowny :) słyszę wszystko.. jak Marco rozmawia z Panią, która leży po mojej prawej stronie, jak Nico je banana i jak pielęgniarki krzątają się po sali. Wyobrażam sobie nasz ślub, dużo gości i ta cudowna chwila ja i Marco przy ślubnym kobiercu, nagle ze snu wyrywa mnie silny ból brzucha, budzę się i widzę przestraszonego Nico i wybiegającego Marco, który wzywał lekarza. Podbiegają do mnie 2 pielęgniarki, które podłączają mnie do jakiegoś monitora a zaraz później wbiega lekarz z Marco do sali. 

- Panie doktorze, co z nią ? ( pytał zaniepokojony Marco ) 

- Nie jest dobrze, ale proszę być dobrej myśli. ( powiedział i podał mi kroplówkę) 

Kiedy poczułam wyraźną ulgę, otworzyłam oczy i ujrzałam sztab lekarzy stojących nad moim łóżkiem, którzy pisali coś w swoich zeszytach, rozmawiali ze sobą w języku "lekarskim", który dla normalnego człowieka był niezrozumiały. Marco stał obok mnie i trzymał mnie za rękę od czasu do czasu odpowiadał na pytania lekarzy. 

- Jak tylko Pani poczuje się lepiej musimy zrobić USG. ( powiedział lekarz prowadzący )

Kiwnęłam głową na znak zgody i spojrzałam na Marco, ścisnęłam jego dłoń a po moich polikach popłynęły łzy, jest to niekontrolowane nie mogę tego powstrzymać. 

- Marco... ( zaczęłam bardziej płakać ) 

- Co się stało ? 

- Nie czuję naszego dziecka.. 

- Ale co Ty mówisz ?? Jak nie czujesz ? ... Panie doktorze !! ( Marco wybiegł za lekarzami ) 

Lekarze wbiegli do sali i zaczęli odpinać mnie od tego monitora, w krótkim czasie zostałam przewieziona do gabinetu. 

***Gabinet 

- Dobrze to teraz przejdę do  wykonywania USG a Panią proszę o spokój. ( powiedział lekarz i zabrał się do pracy ) 

- Doktorze co z małym ? 

- Spokojnie jest można powiedzieć dobrze, musi Pani pamiętać aby się nie denerwować, ja rozumiem, że przez to co się stało ciężko jest Pani się uspokoić ale to jest koniecznie, w innym wypadku straci Pani dziecko... a tego nie chcemy. Ten silny ból brzucha jest wywołany stresem o życie Pani i maleństwa, Pani mąż bardzo się o Was martwi bardzo proszę już go tak nie stresować :) ( lekarz na końcu rozluźnił napięta sytuację ) 

Wracając do sali myślałam nad propozycją Marco o naszym wyjeździe, może to i dobry pomysł.. 

- Cześć, jak się trzymasz ? ( przede mną stanął Robin z czekoladkami ) 

- Cześć, chyba dobrze. ( odpowiedziałam i wzięłam od niego pudełko z czekoladkami ) 

- To co się stało.. to tylko moja wina. Byłem głupi, że  dałem się omamić Caro gdyby coś się stało dziecku i tobie niedarował bym tego sobie a Marco by mnie zabił. ( Robin stał i płakał, żałował tego co zrobił, ale skąd mógł wiedzieć, że  z Caro jest taka suka ) 

-  Robin siadaj i zapomnijmy o tym. ( w tym samym czasie do sali wchodzi Marco z mamą ) Robin zostań, a Was proszę abyście usiedli. Marco kochanie z dzieckiem jest dobrze i nie musisz się martwić. ( odpowiedziałam na niezadane pytanie Marco ) 

-  Drogie dzieci, znacie już płeć dziecka ? ( zapytała mama ) 

-  Tak jest to chłopczyk. ( powiedział Marco, szeroko się uśmiechając ) 

-  Marco, możemy porozmawiać? (zapytał Robin ) 

Marco wstał i poszedł na korytarz za Robinem. 

**** Korytarz 

- Marco przepraszam, to moja wina, ona tu leży przez moją głupotę... jest mi cholernie przykro, że mogliście stracić syna, gdybym wiedział co zrobi Caro nigdy bym się z nią nie spotkał. Stary proszę, dalej możemy być przyjaciółmi?   

- Wiesz, że gdyby im coś się stało chyba bym Cię zabił ? Masz szczęście i to wielkie. Ale z drugiej strony dzięki tobie wiemy co chciała zrobić Caro. . Ufam Ci ale bardzo Cię proszę nie straszcie mnie już tak, bo przy takim tempie to zejdę szybciej niż się dziecko urodzi.  ( Marco zaczął się śmiać ) wracajmy. 

Kiedy weszli do sali usiedli i zaczęli wspominać ostatnią imprezę w Cocaine. Mama była w szoku słysząc tą historię, a Marco nie oszczędzał jej szczegółów :)    

Mama Marco dawno poszła, a my siedzimy i dalej rozmawiamy, zastała nas noc i w końcu  pielęgniarki zaczęły wywalać chłopaków z sali.

- Dobrze kochanie musimy iść, jutro przyjadę, kocham Cię :** ( Marco złożył na moich ustach namiętny pocałunek )  

- Do jutra mała :) ( powoedzial Robin ) 

 Kiedy wyszli, wtulilam się w poduszkę i zasnęłam. 

czwartek, 7 stycznia 2016

Niezapomniane wakacje - Szpital.. Rozdział 33

Podchodzę do drzwi i je otwieram, kiedy ujrzałam kto w nich stoi nie mogłam uwierzyć w to co widzę, w drzwiach stała Caro z fałszywym uśmiechem na twarzy. Wpatrywała się we mnie z gniewem i zazdrością. Kiedy próbowałam zamknąć przed nią drzwi, złapała za klamkę i mocno pchnęła w moją stronę, a drzwi z wielkim hukiem trzasnęły o drzwi szafy.                                                          







- Kochanie, stało się coś ? ( zapytał Marco krzycząc z pokoju ) 

W gardle miałam sucho ze strachu, patrzyłam na nią i nie wiedziałam co odpowiedzieć mojemu narzeczonemu. W moich oczach malowała się panika, byłam sparaliżowana ze strachu, a Carco z wielką pewnością wchodziła do mieszkania Marco popychając mnie do tyłu. 

- Kochanie !! ( krzyczy Marco ) 

- Odpowiedz mu, że nic się nie stało. ( syknęła Carco, coraz bardziej się do mnie przybliżając ) 

- Nie kochanie, nic mi nie jest. ( odpowiedziałam, patrząc cały czas w jej oczy ) 

- Grzeczna dziewczynka. ( wyszeptała mi do ucha, popychając mnie o ścianę ) 

- Aaauuua ! ( krzyknęłam, zwijając się z bólu ) 

- Co boli ? i bardzo dobrze, ma boleć. ( na jej twarzy widniał fałszywy uśmiech ) 

- Marco !!! ( zaczęłam głośno wołać ) 

- Zamknij się ! ( Carco jeszcze mocniej, mną rzuciła, a kolanem kopnęła w podbrzusze ) 

Do korytarza wbiega Marco i reszta chłopaków, widząc mnie upadającą na podłogę. Marco podbiegł i odepchnął Caro ode mnie, Nuri i Mats złapali ją i mocno trzymali, Erik wyciągnął telefon i zadzwonił po pogotowie i policję. 

Obudziłam się w szpitalu, Marco siedział obok mojego łóżka i trzymał mnie za rękę, delikatnie ściskając. 

- Co się stało ? ( zapytałam ) 

- Caro była u nas ..... ( Marco przerwał, a po polikach poleciały mu łzy )

- Co z nią ? ( zapytałam ze strachem )

- Jest teraz przesłuchiwana. ( powiedział cicho ) 

- Dlaczego mnie tak brzuch boli ? 

- Carco... ( Marco znowu przerwał ) 

- Spokojnie misiu. A lekarz już mówił co z dzieckiem ? 

Marco się napiął i znowu poleciały mu łzy, zaczęłam się bać o dziecko. 

- Marco ! ( zaczęłam płakać ) 

- Lekarz mówi, że jest ciężko, teraz musisz odpoczywać i się nie denerwować. Rozmawiałem z trenerem i dał mi urlop na tydzień, wyjedziemy gdzieś odpoczniesz. 

- Nie musisz, zostaniemy tutaj. 

- Muszę, nie pozwolę żeby coś  wam się stało. ( Marco, coraz mocniej mnie ścisnął ) 

Siedział tak przy mnie całą noc, nad ranem przyjechała mama Marco, która zmieniła syna i to ona siedziała ze mną przez kilka godzin. 

- Jak się czujesz ? ( zapytała zatroskana kobieta ) 

- Dziękuję, już lepiej. 

- Przywiozłam Ci owoce i laurkę od Nico. ( powiedziała i podała mi dużą niebieską kartkę z przyklejonym na środku zdjęciem Nico z rodzicami. Pod zdjęciem był napis Gute Besserung! ) 

- Śliczna jest :) 

- Jak spałaś dzwoniła Yvonne i powiedziała, ze aresztowali Caro. 

Pokiwałam głową z wyraźną ulgą. Spojrzałam jeszcze raz na kartkę od Nico i szeroko się uśmiechnęłam. 

- Puk,puk... :D ( z kwiatami do sali wchodzi  Łukasz uśmiechając się od ucha do ucha ) 

- A witam, witam :) ( przywitałam Go promiennym uśmiechem ) 

- Dobrze to ja wrócę za godzinkę. ( oznajmiła mama Marco i pocałowała mnie w czoło, po czym opuściła salę ) 

- Marco przesyła bukiet kwiatków. ( Łukasz wyciąga przed siebie ręce, pokazując mi kwitki z każdej strony ) 

- Są piękne, wstaw je do wazonu. ( uśmiechnęłam się i pokazałam dłonią wazon stojący pod szafką za drzwiami ) 

- I jak się czujesz ? ( zapytał Piszczu lejąc wodę do wazonu ) 

- Dziękuję, już lepiej. 

- Cieszę się, Marco siedzi z Aubą i nie ma się z byt dobrze. 

Patrzyłam się na Łukasza i nie wiedziałam co powiedzieć.

- No ale już teraz będzie tylko lepiej.  ( dodał szybko i uśmiechnął się ) 

- Tak mam taką nadzieję. ( uśmiechnęłam się i położyłam ręce na swoim brzuchu ) 

- Już wiecie co będziecie mieć ? ( zapytał ) 

- Nie jeszcze nie. Ale z Marco myślimy, że będzie to chłopak. 

- I kolejny Boussen. ( uśmiechnął się ) 

- Tak dokładnie :) 

 Łukasz opuścił salę, a ja wpatrywałam się w bukiet od Marco, zaczęłam myśleć jak długo mnie tu będą trzymać.... 

- Ciociaaaa ! ( Nico wbiegł do sali i mocno się do mnie przytulił ) 

- Cześć przystojniaczku :D 

- Ciociu babcia dała Ci moją laurkę ? 

- Tak dała i jest śliczna. ( powiedziałam i pocałowałam go w policzek ) 

- Hehe, ciocia nie przy wszystkich :D 

- Oj Nico :D 

Nico siedział ze mną 2 godziny, ten mały łobuz potrafi poprawić humor. Brakowało mi śmiechu a dzięki Nico powrócił mi na twarz. Wszystkie kobiety w sali śmiały się razem z nami, Nico jest pociesznym chłopcem. 

- Ooo moja śliczna :*  ( Marco stanął w drzwiach i szeroko się uśmiechnął ) 

- Cześć kochanie :* 

- Nico widzę, że udało Ci się poprawić cioci humor :) 

- Tak wujek, ciocia znowu się śmieje :D 

- I bardzo mnie uszczęśliwia taki widok. ( spojrzał na mnie, szeroko się uśmiechając ) 

- Witam Panie. ( powiedział lekarz wchodzący do sali, który podchodził w moją stronę )  zabieram Panią na badania. ( oznajmił po czym przyszła pielęgniarka i zawiozła mnie do gabinetu ) 

*** Gabinet 

- Zrobimy USG, proszę się położyć. 

- Dobrze.  ( położyłam się na kozetce, a lekarz przeszedł do wykonywania zabiegu ) 

- Chce Pani znać płeć dziecka ? ( zapytał podekscytowany lekarz ) 

- Tak oczywiście, ale czy najpierw można zawołać mojego narzeczonego ? 

- Tak można. ( powiedział, po czym otworzył drzwi i zawołał Marco ) 

Marco wszedł do gabinetu i usiadł obok kozetki. 

- Czyli już mogę powiedzieć płeć dziecka ? 

- Tak. 

- Gratuluję, będziecie Państwo rodzicami wspaniałego synka. Proszę tu spojrzeć. ( lekarz pokazał na ekranie, naszego syna ) 

- Jaki śliczny, kochanie widzisz mały Reus :D ( Marco jest niemożliwy :D ) 

- Widzę kochanie.

- I teraz proszę mnie posłuchać. Ciąża po tym incydencie jest zagrożona, musi Pani bardzo na siebie uważać, nie męczyć się a najlepiej jak przez najbliższe 2 tygodnie będzie Pani po prostu siedzieć. Ja przepiszę witaminy, które troszkę powinny pomóc. ( mówił, i zapisywał wszystkie wskazówki na kartce ) jutro możemy wypisać Panią do domu, pod warunkiem, że wszystkie wyniki będą dobre. 

- Obiecuję Panie doktorze, że ona będzie odpoczywała.( powiedział Marco, ściskając jego dłoń) 

Marco zabrał mnie do sali, po czym zaczął obierać pomarańcze i banana. 

- Marco jak chcesz to jedz, ja się prześpię.

- Dobrze śpij.




 


czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ❤🎄🎁😚

Miśki moje kochane, z okazji Świąt życzę Wam wszystkiego dobrego, abyście te Święta spędzili w gronie rodziny, aby na waszych twarzach zawsze gościł uśmiech, a w nadchodzącym Nowym Roku życzę samych miłych chwil. 
Ps. Bardzo Wam z całego serca dziękuję,  że czytacie moje opowiadania, jesteście wspaniali, dajecie mi większą motywację do robienia tego co w życiu kocham, czyli pisania. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Niezapomniane wakacje - Miły wieczór. Rozdział 32

Stojąc przed mieszkaniem pożegnaliśmy chłopaków i weszliśmy do środka. Wchodząc do windy spojrzałam na Marco, który w zamyśleniu wpatrywał się w srebrną ścianę. Jechaliśmy w przerażającej ciszy, było słychać każdy szmer a na twarzy piłkarza malowała się złość. Drzwi windy otworzyły się, zobaczyliśmy Aube, Erika i Matsa czekających na nas. 

- Cześć chłopaki!  :D ( powiedziałam z uśmiechem, który wbrew pozorą nie był wymuszony ) 

- No cześć, cześć :) ( powiedzieli wesoło ) 

- Co tu Was sprowadza ? ( zapytałam wypuszczając gości do środka ) 

- A tak przyszliśmy na piwo do kolegi. ( powiedział Erik, patrząc na przybitego Marco )

- To witajcie ( powiedział Marco obojętnym głosem i rozejrzał się po pokoju po czym  dodał ) a gdzie Wy macie to piwo ? 

- Nuri przyniesie. ( powiedział Mats ) 

- To niech się pospieszy. ( powiedział i poszedł do sypialni ) 

Wszyscy wpatrywaliśmy się w pustą ścianę, przy której stał Marco po czym wszystkie oczy skierowali w moją stronę z pytającym wyrazem twarzy. W tym samym czasie do mieszkania wchodzi Nuri ze skrzynką piwa, patrzy na nas i szeroko się uśmiecha, widząc nasze miny zapytał..

- A Wam co ? Umarł ktoś ? ( zapytał z powagą stawiając skrzynkę na podłogę ) 

- Nie, ale Marco dziwnie się zachowuje.... ( powiedział Auba, patrząc w moją stronę)

- Pójdę do niego a Wy się rozgoście. ( powiedziałam, patrząc na chłopaków ) 

- Ty zostań, Auba Ty idź do niego. ( powiedział Mats, chwytając mnie za rękę ) 

Auba kiwnął głową i poszedł do pokoju, w którym siedział Marco. 

**** Auba i Marco  

-  Marco stary co jest ? ( zapytał Piere - Emerick ) 

- Wszystko się j**ie, wszystko. ( powiedział Marco, ze łzami w oczach ) 

- Stary ale o czym Ty mówisz ? ( Gabończyk usiadł obok niego ) 

- Moja była dziewczyna zrobi wszystko żeby mnie znowu mieć dla siebie. ( powiedział jednym tchem ) Robin jej uległ i wszystko jej powiedział, spotykał się z nią za moimi plecami... ( przerwał i złapał głęboki wdech jednocześnie ocierając łzy z polików ) 

- Ale Ty masz narzeczoną i dziecko w drodze. 

- No właśnie o to chodzi...

- Poczekaj, bo teraz to już nic nie rozumiem. ( Auba spojrzał na Marco )

- Caro powiedziała, że skoro ona nie może być szczęśliwa, to ja też  nie będę.

- No co za babsztyl !! O ile dobrze sobie przypominam to ona Ciebie zdradziła i jeszcze zabrania być Ci szczęśliwym?   No to już szczyt chamsta !! 

- Auba przyjacielu spokojnie :)  Ja mam swoją rodzinę i nie zamierzam tego zmieniać. ( powiedział i uśmiechnął się do złego przyjaciela ) 

- No i tak ma być. Teraz rusz ten zgrabny tyłeczek i idź do ludzi, bo piwo się grzeje. ( mówiąc to otwierał drzwi )

*** razem w pokoju 

Marco i Auba weszli do pokoju gościnnego i spoglądali na nas z szerokim uśmiechem. 

- Przepraszam za to moje wcześniejsze zachowanie.  ( powiedział Marco, kierując wzrok ku podłodze ) 

- Dobra nic się nie stało a teraz siadaj, łap piwo i zaczynamy zabawę. ( powiedział Mats, a Nuri podał mu butelkę z piwem)

Marco wziął butelkę i usiadł obok mnie, złapał moją dłoń po czym delikatnie pocałował. 

- Przepraszam.  ( wyszeptał ) 

- Nic się nie stało. ( powiedziałam, łapiąc za jego kolano ) 

- To co panowie gramy w Fife ? ( zapytał Mats )

- Przepraszam, a ja to niewidzialna jestem?  ( zapytałam z lekkim oburzeniem ) 

- yyy... No nie ale Ty i Fifa?  ( Mats nie dokończył ) 

- No dokończ drogi kolego.  

- No bo Ty jesteś dziewczyną... 

- To żeś się wykopał chłopie. ( zaśmiał się Marco ) 

- Dlaczego ? 

- Zobaczysz. ( odpowiedział mu )

- To co gramy ? ( zapytałam, wskazując na grę ) 

- Ale, że Ty ze mną ? 

- No tak. 

- No dobra, dam Ci wygrać. 

- Ty nie wiesz co mówisz. ( zaśmiał się Marco, klepiąc Matsa po ramieniu, po czym zrobił łyk piwa ) 

Mats spojrzał na Marco a potem na mnie, uśmiechnął się i zaczęliśmy grać. Reszta chłopaków siedziała za nami na sofie i dosyć ciekawie komentowali mecz. Za każdym razem kiedy stwarzałam sobie 100 % sytuacje na zdobycia gola, Mats próbował mnie zagadywać, owszem kilka razy mu się to udało, ale nie tym razem. 

- Goooool !! ⚽Marco Reeeeus. ( krzyknęłam celebrując zdobytą bramkę )

- Ale jak ...? Kiedy ? ( Mats lekko nie ogarniał co się właśnie stało. A chłopaki za nami świetnie się bawili ) 

- Graj nie gadaj :) ( powiedziałam z uśmiechem ) 

- No i jeszcze będzie mnie pouczać. ( powiedział kapitan śmiejąc się ) 

- No obecnie to ona z Tobą wygrywa. ( powiedział Erik drwiącym głosem ) 

- Taaak Auba !! ⚽ co za bramka !! ( wykrzyknęłam, wstałam i przybyłem " piątkę " ze zdobywcą bramki ) 

- Tak masz rację, zmieniło się teraz przegrywasz 2:0. ( zaśmiał się Erik ) 

- Nie gram, idę sobie. ( powiedział i poszedł do kuchni ) 

- Mats, zaraz koniec meczu. ( powiedziałam obracając się do niego ) 

- No to dobrze, nie przegram wyżej niż 3:0. ( powiedział i zrobił kęs kanapki ) 

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z kapitana, a ten siedział i zapychał się kanapką.  

- No co Ty, obraziłeś się ? ( zapytał Nuri, śmiejąc się ) 

- Nie.. ( odpowiedział, patrząc na niego ) 

- Dobra, kto teraz gra ? 

- My, my !! ( Auba i Marco podnieśli ręce do góry ) 

Zamieniłam się miejscami z chłopakami, kiedy miałam zająć miejsce obok Erika zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć... 


piątek, 6 listopada 2015

Niezapomniane wakacje - Caroline.... Rozdział 31

***

Dwa miesiące później...
Gosia poleciała do Polski, a mój brzuch zaczął przybierać okrągły kształt. 

- Cześć słońce! Wróciłem  ( zawołał wesoło Marco, zamykając za sobą wejściowe drzwi )
- No cześć, jak było na treningu?  (  zapytałam patrząc na niego )
- A dobrze, ale zdecydowanie wolałbym siedzieć z tobą w domu. ( Marco mówiąc to objął mnie od tyłu i mocno przytulił )
- Ooo słodki jesteś,  ale teraz siadaj bo obiad podaję. 

Marco puścił mnie i usiadł do stołu, przyglądał mi się i szeroko się uśmiechał, po czym powiedział..

- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Dziękuję Ci bardzo kochanie ♡
- Już nie mogę sie doczekać, jak nasz syn będzie biegał po mieszkaniu i rozwalał wszystko co popadnie 😃 dokładnie tak jak jego tatuś 😂( Marco zaczął się  śmiać i nie mógł się opanować. Jego śmiech zaraża i ja również zaczęłam się śmiać )
- Nie ma co, będzie wesoło 😊

Marco siedział i się śmiał, a ja podałam do stołu. Spoglądał na mnie i na jedzenie, uśmiechał się i zaczął nakładać sobie obiad. 

-  Mmm muszę Ci powiedzieć, że jedzenie jest mega 🍝🍲 a Ty jesteś cudowna 😙
-  Dziękuję kochanie 😙  po obiedzie skoczymy na spacer ?
- Pewnie, właśnie też chciałem się o to zapytać.
-  No widzisz, skoczymy do parku ?
-  Tak, pewnie ☺

Kiedy zjedliśmy obiad Marco pomógł mi posprzątać, po czym wyszliśmy na spacer 👫 Idąc trzymamy się za ręce, a ludzie spoglądają na nas z uśmiechem.  Milczymy od czasu do czasu spoglądając sobie w oczy, w końcu Marco przerwał niezręczną ciszę..

- Nad czym tak myślisz ? ( zapytał, patrząc przed siebie )
- O nas, myślę. ( odpowiedziałam,  spoglądając mu w oczy )
- I co wymyśliłaś ? ( zapytał )
- Będziemy cholernie szczęśliwi 😘

Marco spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem, po czym mnie przytulił. 

- Hej, czekajcie ! ( krzyczał Robin, a za nim biegł zdyszany Marcel🏃 )
- Oo hej, a wy chłopaki jogging ? ☺ ( zapytałam z uśmiechem )
- No musimy się wziąć za siebie, znaczy za Marcela. Biedy chłopak nie ma dziewczyny i jeszcze kondycja go zostawiła to się nazywa mieć pecha 😀 ( widać było, że Robin świetnie się bawi kosztem Marcela )
- Poczekaj aż dojdę do siebie a jak już to zrobię, to Cię zabiję. (  powiedział Marcel, który opierał się o moje ramię i z wielkim trudem oddychał )
- Tej stary pozostań wśród nas. ( powiedział Marco, klepiąc go w ramię )
- No obiecuję, że go zabiję....
- Albo prędzej wyplujesz płuca 😀 ( powiedział Robin, który nie potrafił powstrzymać się od śmiechu )
- Marco trzymaj mnie ! No jak Cię dorwę to ta twoja Lejdis Cię nie pozna. ( wykrzyczał zdyszany Marcel )
- A o kim Ty mówisz ? ( zapytał Marco z ciekawością )
- Aaaaa o niczym, chodźmy dalej. ( powiedział zmieszany Robin, biorąc moją dłoń pociągając mnie za sobą ) 

Szłam z Robinem szybko można powiedzieć, że biegliśmy.

- Ej dlaczego tak zareagowałeś i dlaczego Marcel jest taki zły na Ciebie ? ( zapytałam )
- No bo... ( Robin odwrócił się w stronę chłopaków sprawdzając jak daleko się znajdują )
- No mów.
- Spotykam się z byłą Marco...
Myślałam, że źle słyszę, a na mojej twarzy zagościł niepokój.
- I to nie wszystko... ona chce go odzyskać, a mnie tylko wykorzystała żeby się do niego zbliżyć.
- Marco wie ?
- Nie i nic mu nie mów.
- On powinien wiedzieć.
- Tak wiem, ale teraz najważniejsza jesteś ty i wasze dziecko.
- Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Ona jest zdolna do wszystkiego, uważaj na siebie.
- Do jasnej cholery Marco powinien o tym wiedzieć ! ( krzyknęłam a chłopcy natychmiast byli obok nas ) 

Kiedy Marco stanął obok mnie z przestraszona miną wiedziałam, że mogę go stracić... 

- Powiecie co tu się przed chwilą stało ? ( zapytał Marco )
- Ja już chyba wiem o co chodzi. ( powiedział Marcel spoglądając wrogo na Robina )
- Robin mów ! ( krzyknął Marco )
- Marco spokojnie. ( złapałam go za dłoń )
- Jak Robin nie chce to ja to powiem, spotyka się z Caro i co najlepsze ona chce Cię odzyskać i jest zdolna do wszystkiego. ( powiedział Marcela, spoglądając na mnie )
- Żartujesz prawda ? ( Marco nie mógł w to uwierzyć )
- Nie... przepraszam nie chciałem tego, ona napisała do mnie po waszych zaręczynach... 

Marco stał jak słup i było widać, że jest mega zły w sumie nie dziwię się.. 

- Wiecie co, ja was zostawię i się przejdę a wy porozmawiajcie. ( powiedziałam i odeszłam z mieszanymi uczuciami ) 

Marco coś jeszcze do mnie mówił, ale nie słyszałam go. Moją głowę zakrzątała myśl o Caro byłej Marco, co będzie jeśli Marco ulegnie jej i mnie zostawi ? w końcu byli ze sobą 4 lata.. łzy same cisnęły się do oczu 😢 Spacerowałam po Dortmundzie ładnych kilka godzin Marco i Marcel próbowali się do mnie dodzwonić, ale ja  nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.. Przed wejściem do mieszkania stał Marco i chłopaki byli zdenerwowani a na mój widok odetchnęli z ulgą. 

- Jezu jesteś!  ☺( krzyknął wesoło Marco )
- Jestem ☺
- Martwiliśmy się o Ciebie. ( powiedział Marco przytulając mnie ) 

- Kocham Cię 😘
- Ja Ciebie też Kocham i pamiętaj nigdy Cię nie zostawię 😘 zbyt mocno Cię Kocham ❤ 

Miło było usłyszeć, że  jestem dla kogoś dalej ważna, troszkę mnie uspokoił ale nie na długo... 

sobota, 17 października 2015

Niezapomniane wakacje - Miłość ♥ Rozdział 30

Czas spędziliśmy śmiejąc się i krzycząc do gry :D  No dziewczyny przyznać się, która by chciała być teraz na moim miejscu ? ale nic z tego, On jest mój :D  Graliśmy 6 razy a Marco 4 razy przegrał, za każdym razem patrzył na mnie z wyrzutami i niechętnie się uśmiechał :) 

- Ej, Marco :) ( szturchnęłam Go łokciem ) 

- No, co ? ( odpowiedział, odwracając się ) 

- No, nie smutaj ( powiedziałam wesoło ) 

- Przegrałem z dziewczyną 4 razy.... ( wziął głęboki oddech ) 

- Obiecuje, że następnym razem wygrasz :) 

- Haha.. śmieszne ( delikatnie się uśmiechnął ) 

- Kocie, noooo ( złapałam Go za dłoń ) 

- Ależ nie dotykaj mnie ( zaśmiał się :D ) chyba mam depresję... to twoja wina :D ( mówił cały czas się śmiejąc ) 

Chyba uraziłam jego męskość, tak bynajmniej myślała moja podświadomość jednocześnie śmiejąc się z całej tej sytuacji. Ale powiem wam, że Marco słodko wygląda jak się złości ;) 

- Misiek, nie obrażaj się. 

- Nie obrażam się, ale jest mi smutno... ( powiedział, robiąc minę zbitego psa ) 

- To będę musiała Ci to jakoś wynagrodzić :D 

- Co planujesz ? ( zapytał z uśmiechem ) 

- Chodź do sypialni, kocie :) 

- Ale przecież, nie wolno. 

-  Oj tam, raz nie zawsze :) 

Marco wziął mnie na ręce i pobiegł do sypialni, zamykając drzwi nogą całował moje usta, po czym delikatnie położył mnie na łóżku i całował po szyi jednocześnie dotykając moich nóg :)  Ściągnął koszulkę i nachylając się nade mną spojrzał mi w oczy... 

- Mimo wszystko, nic nie zrobię ( powiedział, obejmując moją twarz jedną dłonią ) 

- No ale dlaczego ? ( nie ukrywając byłam trochę zawiedziona ) 

- Bo jesteś w ciąży, a ja nie chcę by coś wam się stało. ( powiedział i delikatnie musnął moje usta) 

Spojrzałam mu prosto w oczy i zobaczyłam w nich te iskierki ♥ był bardzo podniecony a mimo to nie uległ swojej pokusie, wtedy zachował się po męsku i pokazał swoją miłość do mnie i dziecka. Nie ukrywając, bałam się o dziecko gdyby do czegoś między nami doszło i On prawdopodobnie to zobaczył w moich oczach i stąd jego reakcja.  

- Dziękuję... ( powiedziałam, patrząc się na niego ) 

- Nie dziękuj, tylko zapamiętaj, że nigdy Cię nie skrzywdzę ( powiedział, po czym na moich ustach złożył namiętny pocałunek ) 

- A powiesz dlaczego, ściągnąłeś koszulkę ? 

- Bo podoba mi się, jak na mnie patrzysz. ( zaśmiał się, pomagając mi usiąść na łóżku ) 

- Mmm :D Dziękuję za wszystko ♥ ( powiedziałam, chwytając jego dłoń ) 

- Kocham Cię ♥♥ ( powiedział, po czym mocno mnie do siebie przytulił ) 

I tak siedzieliśmy przytuleni do siebie, a ja czułam jakby czas zatrzymał się w miejscu. Uwielbiam przytulać się do jego nagiego torsu i słuchać bicia jego serca, ta chwila mogłaby trwać wiecznie ♥ !  

- A Gosia, o której wróci ? ( zapytał Marco ) 

- Nie wróci, napisała mi sms'a, że zostaje u Erika. 

- Ooo proszę :) a co z Olą ? 

- Nie wiem... ( wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na Marco ) 

- Nie przejmuj się, z Gosią jest szczęśliwy :D ( z szerokim uśmiechem spojrzał na mnie )

- Kochanie, idziemy spać ? ( zapytałam, mocniej Go przytulając ) 

- Idziemy, idziemy :) 

Po kąpieli, położyliśmy się do łóżka, Marco przytulił się do mnie, złapał mnie za dłoń i powiedział ''- Dziękuję, że Cię mam ''  łzy same cisnęły się do oczu, miło jest usłyszeć z ust osoby, którą się kocha takie słowa. 

czwartek, 8 października 2015

Niezapomniane wakacje - Cudowny wieczór. Rozdział 29

Nadszedł wieczór i zaczęliśmy szykować się na wspólną kolację. Marco ubrał czarne spodnie, białą koszulę i marynarkę. Ja postawiłam na '' małą czarną '' do tego kurtka skórzana i buty na niskim obcasie. Gosia zaś ubrała białą rozkloszowaną sukienkę, do tego buty na wysokim obcasie i czarną kurtkę. 

- Słońce, widziałaś mój telefon ? ( zapytał Marco stojąc w pokoju ) 

- Leżał na stole w kuchni. 

- No byłem tam, ale go nie ma. 

- No przecież nikt go nie brał, no musi tam być. ( powiedziałam i spojrzałam na Marco ) 

- No kocie, ale nie ma... 

- Dobra to ja poszukam w kuchni, a Ty tutaj. ( powiedziałam i poszłam do kuchni )

Kiedy weszłam na kuchni na stole ujrzałam telefon Marco, który leży sobie na stole, uśmiechnęłam się, wzięłam go i zaniosłam Marco. 

- Ooo znalazłaś :D ( uśmiechnął się )

- A no znalazłam.  ( również się uśmiechnęłam ) 

- Gdzie był ? 

- Na stole w kuchni :) 

- Ale jak to ?  ( zapytał z niedowierzaniem ) 

- No tak, leżał sobie na stole. 

- Co ja bym bez Ciebie zrobił ? ( zapytał i spojrzał mi w oczy )

- Do tej pory szukałbyś telefonu :D ( zaśmiałam się ) 

- Kocham Cię i nie wyobrażam sobie teraz swojego życia bez Ciebie ♥ ( powiedział Marco, przytulając się do mnie )  

- Też Cię Kocham ♥ 

Do pokoju weszła Gosia informując nas o przyjściu Erika. 

- Dobra moje gołąbeczki, to ja wychodzę. ( powiedziała Gosia, trzymając za rękę Erika ) 

- Ale jak to ? To wy nie idziecie z nami ? ( zapytał Marco, spoglądając na mnie ) 

- Nie, nie chcemy wam przeszkadzać, a my już mamy inne plany na wieczór. ( powiedział Erik, uśmiechając się do Gosi )

- No to w takim razie, życzymy miłej zabawy. ( powiedziałam uśmiechając się do nich )

- Dziękujemy i my również życzymy miłej zabawy. ( powiedziała Gosia ) 

- Ej, ej tylko grzecznie tam :D ( zaśmiał się Marco ) 

- Postaramy się. ( powiedział wesoło Erik, patrząc na Marco ) 

Wszyscy się zaśmialiśmy, po czym Gosia i Erik wyszli z mieszkania. 

- To zostaliśmy sami... :D ( powiedział wesoło Marco, przytulając mnie do siebie ) 

- No tak, ale kochanie nic nie planuj :) 

- No wiem... nie można. 

- No właśnie, to kiedy wychodzimy ? 

- Już możemy wyjść, Oni już pewnie na nas czekają. ( powiedział Marco, zakładając mi kurtkę) 

-  Kocie co się stało ? ( Marco posmutniał ) 

-  Nic, po prostu Cię Kocham i jestem szczęściarzem, że Cię mam. ( powiedział i namiętnie mnie pocałował ) 

Słysząc to nie obeszło się bez łez, bardzo Go Kocham i jestem szczęśliwa, że mam przy sobie takiego mężczyznę przy, którym czuję się bezpieczna. 

- Też Cię Kocham i nawet nie wiesz jak bardzo. 

- Kochanie nie płacz. ( powiedział Marco i objął moją twarz, po czym delikatnie musnął moje usta ) 

Spojrzałam mu prosto w oczy i szeroko się uśmiechnęłam. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do umówionej restauracji. Dojechaliśmy na miejsce, a przed restauracją stała już Yvonne z mężem a obok nich stał Nico, który wesoło nam machał na przywitanie. 

- Witajcie ! ( powiedziałam wesoło, zamykając samochód ) 

- Cześć, a gdzie macie koleżankę ? ( zapytała Yvonne ) 

- Poszła z Erikiem, na romantyczną kolację. ( powiedział Marco, witając się z mężem Yvonne ) 

- Czyli nowa miłość ?  ( zapytał ) 

- No pewnie tak. 

- Cześć Nico :D ( powiedział Marco, biorąc Go na ręce ) 

- Marco nie noś Go. ( powiedziała Yvonne ) 

- Oj cicho ... :) ale ta twoja mam krzyczy :D ( powiedział wesoło Marco, patrząc na Nico ) 

- Bardzo krzyczy :) ( zaśmiał się Nico ) 

- To co wchodzimy do środka ? ( zapytał mąż Yvonne ) 

- Pewnie :)  ( odpowiedział Marco, stawiając Nico na ziemię ) 

Weszliśmy do środka i usiedliśmy przy stole na, którym leżało czerwone pudełko ze złotą kokardką, Marco wziął je, wstał i wręczył mi je. Wzięłam od niego pudełko i odwiązałam kokardkę, kiedy je otworzyłam zobaczyłam malutką koszulkę w barwach Borussii Dortmund z numerem '' 11 '' na której pisało Omer Reus. Spojrzałam na Marco i szeroko się uśmiechnęłam, Yvonne aż się popłakała i z podziwem patrzyła na Marco.

- To jest urocze. ( powiedziałam, trzymając w dłoniach malutką koszulkę ) 

- Oj bracie, nie wierzę... :D Widzę, że podchodzisz bardzo dojrzale do roli ojca. (  powiedziała Yvonne ) 

- Pewnie, że tak jestem bardzo szczęśliwy, że będę mieć dziecko i to z taką kobietą. ( Marco spojrzał na Yvonne, a potem na mnie i objął mnie ramieniem ) 

- Jowita, podziwiam Cię jesteś bardzo młoda i bardzo dojrzale podchodzisz do tej całej sytuacji z zaręczynami, ciążą. Jestem szczęśliwa, że Marco właśnie trafił na Ciebie i wiem, że będziecie bardzo szczęśliwi. Życzę wam tego z całego serca :D ( powiedziała Yvonne trzymając Marco i mnie za dłoń ) 

- Dziękuję Yvonne, za miłe słowa. ( wstałam i przytuliłam się do niej ) 

- Mamo, kiedy będziemy jeść ? ( zapytał Nico ) 

- Już kochanie, co byś chciał ? 

- A co mają ? 

- Zjesz mięso ?  ( zapytała Yvonne ) 

- Tak :) ( odpowiedział Nico ) 

- Nie przeszkadza wam, że wzięliśmy Nico ze sobą ? ( zapytał mąż Yvonne ) 

- No pewnie, że nie. ( odpowiedział Marco ) 

Wszyscy złożyliśmy zamówienia i czekaliśmy na podanie kolacji, ten czas spędziliśmy na bardzo miłej rozmowie z mnóstwem śmiechu :) Yvonne wspominała jak Marco był mały i zbijał okna :D Atmosfera przy stole była bardzo miła i rodzinna :) po podaniu kolacji, wszyscy smacznie jedliśmy. 

- To ślub na kiedy planujecie ? ( zapytał mąż Yvonne ) 

- yyy... ( spojrzeliśmy z Marco na siebie i na nich )  tak szczerze to jeszcze o tym nie myśleliśmy. ( powiedziałam ) 

- Ślub Kościelny ? ( zapytał ) 

- Tak, tak. ( odpowiedział Marco ) 

- To dobrze, Marco jak dobrze pójdzie to będziesz miał cudowny prezent urodzinowy. ( zaśmiał się ) 

- Oj tak, najlepszy prezent na Świecie. ( Marco się rozmarzył ) 

Zrobiło się późno a Nico zrobił się marudny bo chciał spać. 

- My już będziemy lecieć, bardzo dziękujemy za świetny wieczór. ( powiedzieli ) 

- My również dziękujemy, liczę na powtórkę.  ( powiedziałam ) 

- Ależ oczywiście :)  ( odpowiedziała ) 

Kiedy wyszli, zostaliśmy sami przy stole, Marco złapał mnie za dłoń i położył sobie na kolanie, spojrzał mi w oczy i szeroko się uśmiechnął, po czym powiedział. 

- Chodź na spacer. ( chwycił mnie i pociągnął w stronę wyjścia ) 

- A samochód ? ( zapytałam ) 

- Jutro wrócimy po niego :D ( zaśmiał się ) 

- Dobra. 

Szliśmy ulicami i oglądaliśmy gwiazdy na niebie, śmialiśmy się i planowaliśmy. Spędziliśmy bardzo miły wieczór, chciałabym aby nigdy się nie skończył. Wróciliśmy do domu, usiedliśmy na sofie w pokoju i włączyliśmy telewizor, usiedliśmy i zaczęliśmy grać w Fifę 16 Uwielbiam mojego faceta *-* ♥♥