piątek, 8 kwietnia 2016
wtorek, 1 marca 2016
Nominacja do LBA
Dziękuję Klaudii Owczarek za nominację do LBA :)
Oto odpowiedzi na twoje pytania.
1. Jak zaczęła się twoja przygoda z blogiem ?
W moim przypadku namówiła mnie do tego przyjaciółka, bo sama nie miałam odwagi by go założyć. Pisałam i nadal piszę dużo wierszy których nigdzie nie publikuję, może kiedyś nadejdzie dzień i wszystkie ujrzą światło dzienne. :)
2. Jaka jest twoja ulubiona książka ?
" 50 twarzy Greya " lubię również dalsze części.
3. Jaka jest twoja znienawidzona książka ?
Zdecydowanie " Makbet "
4. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa ?
Smerfy
5. Masz ulubiony kolor ? Jaki ?
Niebieski :D
6. Co daje Ci blogowanie ?
Daje mi możliwość rozwijania swojej pasji i doskonaleniu się.
7. Jaki jest twój ulubiony dzień tygodnia ?
Zdecydowanie piątek :)
8. Jaki jest twój ulubiony zapach ?
Szczerze mówiąc nie mam takiego :)
9.Jaki jest twój ulubiony przedmiot z ( z czasów ) szkoły ?
Język Polski.
10. W którym miesiącu się urodziłeś / aś
W grudniu ( nie lubię zimy :d )
11. Jakiej muzyki słuchasz ? Jaki jest twój ulubiony artysta / zespół
Słucham praktycznie wszystkiego. A lubię Kamila Bednarka.
12. Najbardziej szalona rzecz zrobiona w Twoim życiu ?
Mam nadzieję, że jeszcze jest przede mną :D
A teraz moje pytania dla Was :)
1. Jaki jest twój ulubiony poeta / pisarz ?
2. Jaka jest twoja ulubiona pora roku ?
3. Co Cię skłoniło by założyć bloga ?
4. Czy wiążesz swoją przyszłość z pisaniem ?
5. Wolisz piłkę nożną , siatkówkę czy piłkę ręczną ?
6. Jaki jest twój ulubiony zespół / wykonawca ? I czy masz ulubioną piosenkę ?
7. Kto jest twoim idolem ? I dlaczego właśnie ta osoba ?
8. Wolisz książki czy film ? Odpowiedź uzasadnij :)
9. Od ilu lat prowadzisz bloga ?
10. Masz kogoś z kim dzielisz swoje zainteresowania / pasję ?
11. Ulubiony serial ?
12. Wolisz soki czy napoje gazowane ?
Oto nominowane blogi :)
9. http://royalface2003.blogspot.com/
10.http://definicja-mnie.blogspot.com/
11.http://swiatkobietyblog.blogspot.com/
niedziela, 7 lutego 2016
Niezapomniane wakacje - Chwile grozy. Rozdział 34
Piękne duże niebieskie oczy, mały nosek, śliczny uśmiech.... Śpię i śnię o naszym synu jest cudowny :) słyszę wszystko.. jak Marco rozmawia z Panią, która leży po mojej prawej stronie, jak Nico je banana i jak pielęgniarki krzątają się po sali. Wyobrażam sobie nasz ślub, dużo gości i ta cudowna chwila ja i Marco przy ślubnym kobiercu, nagle ze snu wyrywa mnie silny ból brzucha, budzę się i widzę przestraszonego Nico i wybiegającego Marco, który wzywał lekarza. Podbiegają do mnie 2 pielęgniarki, które podłączają mnie do jakiegoś monitora a zaraz później wbiega lekarz z Marco do sali.
- Panie doktorze, co z nią ? ( pytał zaniepokojony Marco )
- Nie jest dobrze, ale proszę być dobrej myśli. ( powiedział i podał mi kroplówkę)
Kiedy poczułam wyraźną ulgę, otworzyłam oczy i ujrzałam sztab lekarzy stojących nad moim łóżkiem, którzy pisali coś w swoich zeszytach, rozmawiali ze sobą w języku "lekarskim", który dla normalnego człowieka był niezrozumiały. Marco stał obok mnie i trzymał mnie za rękę od czasu do czasu odpowiadał na pytania lekarzy.
- Jak tylko Pani poczuje się lepiej musimy zrobić USG. ( powiedział lekarz prowadzący )
Kiwnęłam głową na znak zgody i spojrzałam na Marco, ścisnęłam jego dłoń a po moich polikach popłynęły łzy, jest to niekontrolowane nie mogę tego powstrzymać.
- Marco... ( zaczęłam bardziej płakać )
- Co się stało ?
- Nie czuję naszego dziecka..
- Ale co Ty mówisz ?? Jak nie czujesz ? ... Panie doktorze !! ( Marco wybiegł za lekarzami )
Lekarze wbiegli do sali i zaczęli odpinać mnie od tego monitora, w krótkim czasie zostałam przewieziona do gabinetu.
***Gabinet
- Dobrze to teraz przejdę do wykonywania USG a Panią proszę o spokój. ( powiedział lekarz i zabrał się do pracy )
- Doktorze co z małym ?
- Spokojnie jest można powiedzieć dobrze, musi Pani pamiętać aby się nie denerwować, ja rozumiem, że przez to co się stało ciężko jest Pani się uspokoić ale to jest koniecznie, w innym wypadku straci Pani dziecko... a tego nie chcemy. Ten silny ból brzucha jest wywołany stresem o życie Pani i maleństwa, Pani mąż bardzo się o Was martwi bardzo proszę już go tak nie stresować :) ( lekarz na końcu rozluźnił napięta sytuację )
Wracając do sali myślałam nad propozycją Marco o naszym wyjeździe, może to i dobry pomysł..
- Cześć, jak się trzymasz ? ( przede mną stanął Robin z czekoladkami )
- Cześć, chyba dobrze. ( odpowiedziałam i wzięłam od niego pudełko z czekoladkami )
- To co się stało.. to tylko moja wina. Byłem głupi, że dałem się omamić Caro gdyby coś się stało dziecku i tobie niedarował bym tego sobie a Marco by mnie zabił. ( Robin stał i płakał, żałował tego co zrobił, ale skąd mógł wiedzieć, że z Caro jest taka suka )
- Robin siadaj i zapomnijmy o tym. ( w tym samym czasie do sali wchodzi Marco z mamą ) Robin zostań, a Was proszę abyście usiedli. Marco kochanie z dzieckiem jest dobrze i nie musisz się martwić. ( odpowiedziałam na niezadane pytanie Marco )
- Drogie dzieci, znacie już płeć dziecka ? ( zapytała mama )
- Tak jest to chłopczyk. ( powiedział Marco, szeroko się uśmiechając )
- Marco, możemy porozmawiać? (zapytał Robin )
Marco wstał i poszedł na korytarz za Robinem.
**** Korytarz
- Marco przepraszam, to moja wina, ona tu leży przez moją głupotę... jest mi cholernie przykro, że mogliście stracić syna, gdybym wiedział co zrobi Caro nigdy bym się z nią nie spotkał. Stary proszę, dalej możemy być przyjaciółmi?
- Wiesz, że gdyby im coś się stało chyba bym Cię zabił ? Masz szczęście i to wielkie. Ale z drugiej strony dzięki tobie wiemy co chciała zrobić Caro. . Ufam Ci ale bardzo Cię proszę nie straszcie mnie już tak, bo przy takim tempie to zejdę szybciej niż się dziecko urodzi. ( Marco zaczął się śmiać ) wracajmy.
Kiedy weszli do sali usiedli i zaczęli wspominać ostatnią imprezę w Cocaine. Mama była w szoku słysząc tą historię, a Marco nie oszczędzał jej szczegółów :)
Mama Marco dawno poszła, a my siedzimy i dalej rozmawiamy, zastała nas noc i w końcu pielęgniarki zaczęły wywalać chłopaków z sali.
- Dobrze kochanie musimy iść, jutro przyjadę, kocham Cię :** ( Marco złożył na moich ustach namiętny pocałunek )
- Do jutra mała :) ( powoedzial Robin )
Kiedy wyszli, wtulilam się w poduszkę i zasnęłam.
czwartek, 7 stycznia 2016
Niezapomniane wakacje - Szpital.. Rozdział 33
Podchodzę do drzwi i je otwieram, kiedy ujrzałam kto w nich stoi nie mogłam uwierzyć w to co widzę, w drzwiach stała Caro z fałszywym uśmiechem na twarzy. Wpatrywała się we mnie z gniewem i zazdrością. Kiedy próbowałam zamknąć przed nią drzwi, złapała za klamkę i mocno pchnęła w moją stronę, a drzwi z wielkim hukiem trzasnęły o drzwi szafy.
- Kochanie, stało się coś ? ( zapytał Marco krzycząc z pokoju )
W gardle miałam sucho ze strachu, patrzyłam na nią i nie wiedziałam co odpowiedzieć mojemu narzeczonemu. W moich oczach malowała się panika, byłam sparaliżowana ze strachu, a Carco z wielką pewnością wchodziła do mieszkania Marco popychając mnie do tyłu.
- Kochanie !! ( krzyczy Marco )
- Odpowiedz mu, że nic się nie stało. ( syknęła Carco, coraz bardziej się do mnie przybliżając )
- Nie kochanie, nic mi nie jest. ( odpowiedziałam, patrząc cały czas w jej oczy )
- Grzeczna dziewczynka. ( wyszeptała mi do ucha, popychając mnie o ścianę )
- Aaauuua ! ( krzyknęłam, zwijając się z bólu )
- Co boli ? i bardzo dobrze, ma boleć. ( na jej twarzy widniał fałszywy uśmiech )
- Marco !!! ( zaczęłam głośno wołać )
- Zamknij się ! ( Carco jeszcze mocniej, mną rzuciła, a kolanem kopnęła w podbrzusze )
Do korytarza wbiega Marco i reszta chłopaków, widząc mnie upadającą na podłogę. Marco podbiegł i odepchnął Caro ode mnie, Nuri i Mats złapali ją i mocno trzymali, Erik wyciągnął telefon i zadzwonił po pogotowie i policję.
Obudziłam się w szpitalu, Marco siedział obok mojego łóżka i trzymał mnie za rękę, delikatnie ściskając.
- Co się stało ? ( zapytałam )
- Caro była u nas ..... ( Marco przerwał, a po polikach poleciały mu łzy )
- Co z nią ? ( zapytałam ze strachem )
- Jest teraz przesłuchiwana. ( powiedział cicho )
- Dlaczego mnie tak brzuch boli ?
- Carco... ( Marco znowu przerwał )
- Spokojnie misiu. A lekarz już mówił co z dzieckiem ?
Marco się napiął i znowu poleciały mu łzy, zaczęłam się bać o dziecko.
- Marco ! ( zaczęłam płakać )
- Lekarz mówi, że jest ciężko, teraz musisz odpoczywać i się nie denerwować. Rozmawiałem z trenerem i dał mi urlop na tydzień, wyjedziemy gdzieś odpoczniesz.
- Nie musisz, zostaniemy tutaj.
- Muszę, nie pozwolę żeby coś wam się stało. ( Marco, coraz mocniej mnie ścisnął )
Siedział tak przy mnie całą noc, nad ranem przyjechała mama Marco, która zmieniła syna i to ona siedziała ze mną przez kilka godzin.
- Jak się czujesz ? ( zapytała zatroskana kobieta )
- Dziękuję, już lepiej.
- Przywiozłam Ci owoce i laurkę od Nico. ( powiedziała i podała mi dużą niebieską kartkę z przyklejonym na środku zdjęciem Nico z rodzicami. Pod zdjęciem był napis Gute Besserung! )
- Śliczna jest :)
- Jak spałaś dzwoniła Yvonne i powiedziała, ze aresztowali Caro.
Pokiwałam głową z wyraźną ulgą. Spojrzałam jeszcze raz na kartkę od Nico i szeroko się uśmiechnęłam.
- Puk,puk... :D ( z kwiatami do sali wchodzi Łukasz uśmiechając się od ucha do ucha )
- A witam, witam :) ( przywitałam Go promiennym uśmiechem )
- Dobrze to ja wrócę za godzinkę. ( oznajmiła mama Marco i pocałowała mnie w czoło, po czym opuściła salę )
- Marco przesyła bukiet kwiatków. ( Łukasz wyciąga przed siebie ręce, pokazując mi kwitki z każdej strony )
- Są piękne, wstaw je do wazonu. ( uśmiechnęłam się i pokazałam dłonią wazon stojący pod szafką za drzwiami )
- I jak się czujesz ? ( zapytał Piszczu lejąc wodę do wazonu )
- Dziękuję, już lepiej.
- Cieszę się, Marco siedzi z Aubą i nie ma się z byt dobrze.
Patrzyłam się na Łukasza i nie wiedziałam co powiedzieć.
- No ale już teraz będzie tylko lepiej. ( dodał szybko i uśmiechnął się )
- Tak mam taką nadzieję. ( uśmiechnęłam się i położyłam ręce na swoim brzuchu )
- Już wiecie co będziecie mieć ? ( zapytał )
- Nie jeszcze nie. Ale z Marco myślimy, że będzie to chłopak.
- I kolejny Boussen. ( uśmiechnął się )
- Tak dokładnie :)
Łukasz opuścił salę, a ja wpatrywałam się w bukiet od Marco, zaczęłam myśleć jak długo mnie tu będą trzymać....
- Ciociaaaa ! ( Nico wbiegł do sali i mocno się do mnie przytulił )
- Cześć przystojniaczku :D
- Ciociu babcia dała Ci moją laurkę ?
- Tak dała i jest śliczna. ( powiedziałam i pocałowałam go w policzek )
- Hehe, ciocia nie przy wszystkich :D
- Oj Nico :D
Nico siedział ze mną 2 godziny, ten mały łobuz potrafi poprawić humor. Brakowało mi śmiechu a dzięki Nico powrócił mi na twarz. Wszystkie kobiety w sali śmiały się razem z nami, Nico jest pociesznym chłopcem.
- Ooo moja śliczna :* ( Marco stanął w drzwiach i szeroko się uśmiechnął )
- Cześć kochanie :*
- Nico widzę, że udało Ci się poprawić cioci humor :)
- Tak wujek, ciocia znowu się śmieje :D
- I bardzo mnie uszczęśliwia taki widok. ( spojrzał na mnie, szeroko się uśmiechając )
- Witam Panie. ( powiedział lekarz wchodzący do sali, który podchodził w moją stronę ) zabieram Panią na badania. ( oznajmił po czym przyszła pielęgniarka i zawiozła mnie do gabinetu )
*** Gabinet
- Zrobimy USG, proszę się położyć.
- Dobrze. ( położyłam się na kozetce, a lekarz przeszedł do wykonywania zabiegu )
- Chce Pani znać płeć dziecka ? ( zapytał podekscytowany lekarz )
- Tak oczywiście, ale czy najpierw można zawołać mojego narzeczonego ?
- Tak można. ( powiedział, po czym otworzył drzwi i zawołał Marco )
Marco wszedł do gabinetu i usiadł obok kozetki.
- Czyli już mogę powiedzieć płeć dziecka ?
- Tak.
- Gratuluję, będziecie Państwo rodzicami wspaniałego synka. Proszę tu spojrzeć. ( lekarz pokazał na ekranie, naszego syna )
- Jaki śliczny, kochanie widzisz mały Reus :D ( Marco jest niemożliwy :D )
- Widzę kochanie.
- I teraz proszę mnie posłuchać. Ciąża po tym incydencie jest zagrożona, musi Pani bardzo na siebie uważać, nie męczyć się a najlepiej jak przez najbliższe 2 tygodnie będzie Pani po prostu siedzieć. Ja przepiszę witaminy, które troszkę powinny pomóc. ( mówił, i zapisywał wszystkie wskazówki na kartce ) jutro możemy wypisać Panią do domu, pod warunkiem, że wszystkie wyniki będą dobre.
- Obiecuję Panie doktorze, że ona będzie odpoczywała.( powiedział Marco, ściskając jego dłoń)
Marco zabrał mnie do sali, po czym zaczął obierać pomarańcze i banana.
- Marco jak chcesz to jedz, ja się prześpię.
- Dobrze śpij.
czwartek, 24 grudnia 2015
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ❤🎄🎁😚
Miśki moje kochane, z okazji Świąt życzę Wam wszystkiego dobrego, abyście te Święta spędzili w gronie rodziny, aby na waszych twarzach zawsze gościł uśmiech, a w nadchodzącym Nowym Roku życzę samych miłych chwil.
Ps. Bardzo Wam z całego serca dziękuję, że czytacie moje opowiadania, jesteście wspaniali, dajecie mi większą motywację do robienia tego co w życiu kocham, czyli pisania.
Ps. Bardzo Wam z całego serca dziękuję, że czytacie moje opowiadania, jesteście wspaniali, dajecie mi większą motywację do robienia tego co w życiu kocham, czyli pisania.
wtorek, 22 grudnia 2015
Niezapomniane wakacje - Miły wieczór. Rozdział 32
Stojąc przed mieszkaniem pożegnaliśmy chłopaków i weszliśmy do środka. Wchodząc do windy spojrzałam na Marco, który w zamyśleniu wpatrywał się w srebrną ścianę. Jechaliśmy w przerażającej ciszy, było słychać każdy szmer a na twarzy piłkarza malowała się złość. Drzwi windy otworzyły się, zobaczyliśmy Aube, Erika i Matsa czekających na nas.
- Cześć chłopaki! :D ( powiedziałam z uśmiechem, który wbrew pozorą nie był wymuszony )
- No cześć, cześć :) ( powiedzieli wesoło )
- Co tu Was sprowadza ? ( zapytałam wypuszczając gości do środka )
- A tak przyszliśmy na piwo do kolegi. ( powiedział Erik, patrząc na przybitego Marco )
- To witajcie ( powiedział Marco obojętnym głosem i rozejrzał się po pokoju po czym dodał ) a gdzie Wy macie to piwo ?
- Nuri przyniesie. ( powiedział Mats )
- To niech się pospieszy. ( powiedział i poszedł do sypialni )
Wszyscy wpatrywaliśmy się w pustą ścianę, przy której stał Marco po czym wszystkie oczy skierowali w moją stronę z pytającym wyrazem twarzy. W tym samym czasie do mieszkania wchodzi Nuri ze skrzynką piwa, patrzy na nas i szeroko się uśmiecha, widząc nasze miny zapytał..
- A Wam co ? Umarł ktoś ? ( zapytał z powagą stawiając skrzynkę na podłogę )
- Nie, ale Marco dziwnie się zachowuje.... ( powiedział Auba, patrząc w moją stronę)
- Pójdę do niego a Wy się rozgoście. ( powiedziałam, patrząc na chłopaków )
- Ty zostań, Auba Ty idź do niego. ( powiedział Mats, chwytając mnie za rękę )
Auba kiwnął głową i poszedł do pokoju, w którym siedział Marco.
**** Auba i Marco
- Marco stary co jest ? ( zapytał Piere - Emerick )
- Wszystko się j**ie, wszystko. ( powiedział Marco, ze łzami w oczach )
- Stary ale o czym Ty mówisz ? ( Gabończyk usiadł obok niego )
- Moja była dziewczyna zrobi wszystko żeby mnie znowu mieć dla siebie. ( powiedział jednym tchem ) Robin jej uległ i wszystko jej powiedział, spotykał się z nią za moimi plecami... ( przerwał i złapał głęboki wdech jednocześnie ocierając łzy z polików )
- Ale Ty masz narzeczoną i dziecko w drodze.
- No właśnie o to chodzi...
- Poczekaj, bo teraz to już nic nie rozumiem. ( Auba spojrzał na Marco )
- Caro powiedziała, że skoro ona nie może być szczęśliwa, to ja też nie będę.
- No co za babsztyl !! O ile dobrze sobie przypominam to ona Ciebie zdradziła i jeszcze zabrania być Ci szczęśliwym? No to już szczyt chamsta !!
- Auba przyjacielu spokojnie :) Ja mam swoją rodzinę i nie zamierzam tego zmieniać. ( powiedział i uśmiechnął się do złego przyjaciela )
- No i tak ma być. Teraz rusz ten zgrabny tyłeczek i idź do ludzi, bo piwo się grzeje. ( mówiąc to otwierał drzwi )
*** razem w pokoju
Marco i Auba weszli do pokoju gościnnego i spoglądali na nas z szerokim uśmiechem.
- Przepraszam za to moje wcześniejsze zachowanie. ( powiedział Marco, kierując wzrok ku podłodze )
- Dobra nic się nie stało a teraz siadaj, łap piwo i zaczynamy zabawę. ( powiedział Mats, a Nuri podał mu butelkę z piwem)
Marco wziął butelkę i usiadł obok mnie, złapał moją dłoń po czym delikatnie pocałował.
- Przepraszam. ( wyszeptał )
- Nic się nie stało. ( powiedziałam, łapiąc za jego kolano )
- To co panowie gramy w Fife ? ( zapytał Mats )
- Przepraszam, a ja to niewidzialna jestem? ( zapytałam z lekkim oburzeniem )
- yyy... No nie ale Ty i Fifa? ( Mats nie dokończył )
- No dokończ drogi kolego.
- No bo Ty jesteś dziewczyną...
- To żeś się wykopał chłopie. ( zaśmiał się Marco )
- Dlaczego ?
- Zobaczysz. ( odpowiedział mu )
- To co gramy ? ( zapytałam, wskazując na grę )
- Ale, że Ty ze mną ?
- No tak.
- No dobra, dam Ci wygrać.
- Ty nie wiesz co mówisz. ( zaśmiał się Marco, klepiąc Matsa po ramieniu, po czym zrobił łyk piwa )
Mats spojrzał na Marco a potem na mnie, uśmiechnął się i zaczęliśmy grać. Reszta chłopaków siedziała za nami na sofie i dosyć ciekawie komentowali mecz. Za każdym razem kiedy stwarzałam sobie 100 % sytuacje na zdobycia gola, Mats próbował mnie zagadywać, owszem kilka razy mu się to udało, ale nie tym razem.
- Goooool !! ⚽Marco Reeeeus. ( krzyknęłam celebrując zdobytą bramkę )
- Ale jak ...? Kiedy ? ( Mats lekko nie ogarniał co się właśnie stało. A chłopaki za nami świetnie się bawili )
- Graj nie gadaj :) ( powiedziałam z uśmiechem )
- No i jeszcze będzie mnie pouczać. ( powiedział kapitan śmiejąc się )
- No obecnie to ona z Tobą wygrywa. ( powiedział Erik drwiącym głosem )
- Taaak Auba !! ⚽ co za bramka !! ( wykrzyknęłam, wstałam i przybyłem " piątkę " ze zdobywcą bramki )
- Tak masz rację, zmieniło się teraz przegrywasz 2:0. ( zaśmiał się Erik )
- Nie gram, idę sobie. ( powiedział i poszedł do kuchni )
- Mats, zaraz koniec meczu. ( powiedziałam obracając się do niego )
- No to dobrze, nie przegram wyżej niż 3:0. ( powiedział i zrobił kęs kanapki )
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z kapitana, a ten siedział i zapychał się kanapką.
- No co Ty, obraziłeś się ? ( zapytał Nuri, śmiejąc się )
- Nie.. ( odpowiedział, patrząc na niego )
- Dobra, kto teraz gra ?
- My, my !! ( Auba i Marco podnieśli ręce do góry )
Zamieniłam się miejscami z chłopakami, kiedy miałam zająć miejsce obok Erika zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć...
piątek, 6 listopada 2015
Niezapomniane wakacje - Caroline.... Rozdział 31
***
Dwa miesiące później...
- Cześć słońce! Wróciłem ( zawołał wesoło Marco, zamykając za sobą wejściowe drzwi )
- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Mmm muszę Ci powiedzieć, że jedzenie jest mega 🍝🍲 a Ty jesteś cudowna 😙
- Nad czym tak myślisz ? ( zapytał, patrząc przed siebie )
- Hej, czekajcie ! ( krzyczał Robin, a za nim biegł zdyszany Marcel🏃 )
- Ej dlaczego tak zareagowałeś i dlaczego Marcel jest taki zły na Ciebie ? ( zapytałam )
- Powiecie co tu się przed chwilą stało ? ( zapytał Marco )
- Jezu jesteś! ☺( krzyknął wesoło Marco )
- Kocham Cię 😘
Dwa miesiące później...
Gosia poleciała do Polski, a mój brzuch zaczął przybierać okrągły kształt.
- Cześć słońce! Wróciłem ( zawołał wesoło Marco, zamykając za sobą wejściowe drzwi )
- No cześć, jak było na treningu? ( zapytałam patrząc na niego )
- A dobrze, ale zdecydowanie wolałbym siedzieć z tobą w domu. ( Marco mówiąc to objął mnie od tyłu i mocno przytulił )
- Ooo słodki jesteś, ale teraz siadaj bo obiad podaję.
Marco puścił mnie i usiadł do stołu, przyglądał mi się i szeroko się uśmiechał, po czym powiedział..
- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Dziękuję Ci bardzo kochanie ♡
- Już nie mogę sie doczekać, jak nasz syn będzie biegał po mieszkaniu i rozwalał wszystko co popadnie 😃 dokładnie tak jak jego tatuś 😂( Marco zaczął się śmiać i nie mógł się opanować. Jego śmiech zaraża i ja również zaczęłam się śmiać )
- Nie ma co, będzie wesoło 😊
Marco siedział i się śmiał, a ja podałam do stołu. Spoglądał na mnie i na jedzenie, uśmiechał się i zaczął nakładać sobie obiad.
- Mmm muszę Ci powiedzieć, że jedzenie jest mega 🍝🍲 a Ty jesteś cudowna 😙
- Dziękuję kochanie 😙 po obiedzie skoczymy na spacer ?
- Pewnie, właśnie też chciałem się o to zapytać.
- No widzisz, skoczymy do parku ?
- Tak, pewnie ☺
Kiedy zjedliśmy obiad Marco pomógł mi posprzątać, po czym wyszliśmy na spacer 👫 Idąc trzymamy się za ręce, a ludzie spoglądają na nas z uśmiechem. Milczymy od czasu do czasu spoglądając sobie w oczy, w końcu Marco przerwał niezręczną ciszę..
- Nad czym tak myślisz ? ( zapytał, patrząc przed siebie )
- O nas, myślę. ( odpowiedziałam, spoglądając mu w oczy )
- I co wymyśliłaś ? ( zapytał )
- Będziemy cholernie szczęśliwi 😘
Marco spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem, po czym mnie przytulił.
- Hej, czekajcie ! ( krzyczał Robin, a za nim biegł zdyszany Marcel🏃 )
- Oo hej, a wy chłopaki jogging ? ☺ ( zapytałam z uśmiechem )
- No musimy się wziąć za siebie, znaczy za Marcela. Biedy chłopak nie ma dziewczyny i jeszcze kondycja go zostawiła to się nazywa mieć pecha 😀 ( widać było, że Robin świetnie się bawi kosztem Marcela )
- Poczekaj aż dojdę do siebie a jak już to zrobię, to Cię zabiję. ( powiedział Marcel, który opierał się o moje ramię i z wielkim trudem oddychał )
- Tej stary pozostań wśród nas. ( powiedział Marco, klepiąc go w ramię )
- No obiecuję, że go zabiję....
- Albo prędzej wyplujesz płuca 😀 ( powiedział Robin, który nie potrafił powstrzymać się od śmiechu )
- Marco trzymaj mnie ! No jak Cię dorwę to ta twoja Lejdis Cię nie pozna. ( wykrzyczał zdyszany Marcel )
- A o kim Ty mówisz ? ( zapytał Marco z ciekawością )
- Aaaaa o niczym, chodźmy dalej. ( powiedział zmieszany Robin, biorąc moją dłoń pociągając mnie za sobą )
Szłam z Robinem szybko można powiedzieć, że biegliśmy.
- Ej dlaczego tak zareagowałeś i dlaczego Marcel jest taki zły na Ciebie ? ( zapytałam )
- No bo... ( Robin odwrócił się w stronę chłopaków sprawdzając jak daleko się znajdują )
- No mów.
- Spotykam się z byłą Marco...
Myślałam, że źle słyszę, a na mojej twarzy zagościł niepokój.
- I to nie wszystko... ona chce go odzyskać, a mnie tylko wykorzystała żeby się do niego zbliżyć.
- Marco wie ?
- Nie i nic mu nie mów.
- On powinien wiedzieć.
- Tak wiem, ale teraz najważniejsza jesteś ty i wasze dziecko.
- Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Ona jest zdolna do wszystkiego, uważaj na siebie.
- Do jasnej cholery Marco powinien o tym wiedzieć ! ( krzyknęłam a chłopcy natychmiast byli obok nas )
Kiedy Marco stanął obok mnie z przestraszona miną wiedziałam, że mogę go stracić...
- Powiecie co tu się przed chwilą stało ? ( zapytał Marco )
- Ja już chyba wiem o co chodzi. ( powiedział Marcel spoglądając wrogo na Robina )
- Robin mów ! ( krzyknął Marco )
- Marco spokojnie. ( złapałam go za dłoń )
- Jak Robin nie chce to ja to powiem, spotyka się z Caro i co najlepsze ona chce Cię odzyskać i jest zdolna do wszystkiego. ( powiedział Marcela, spoglądając na mnie )
- Żartujesz prawda ? ( Marco nie mógł w to uwierzyć )
- Nie... przepraszam nie chciałem tego, ona napisała do mnie po waszych zaręczynach...
Marco stał jak słup i było widać, że jest mega zły w sumie nie dziwię się..
- Wiecie co, ja was zostawię i się przejdę a wy porozmawiajcie. ( powiedziałam i odeszłam z mieszanymi uczuciami )
Marco coś jeszcze do mnie mówił, ale nie słyszałam go. Moją głowę zakrzątała myśl o Caro byłej Marco, co będzie jeśli Marco ulegnie jej i mnie zostawi ? w końcu byli ze sobą 4 lata.. łzy same cisnęły się do oczu 😢 Spacerowałam po Dortmundzie ładnych kilka godzin Marco i Marcel próbowali się do mnie dodzwonić, ale ja nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.. Przed wejściem do mieszkania stał Marco i chłopaki byli zdenerwowani a na mój widok odetchnęli z ulgą.
- Jezu jesteś! ☺( krzyknął wesoło Marco )
- Jestem ☺
- Martwiliśmy się o Ciebie. ( powiedział Marco przytulając mnie )
- Kocham Cię 😘
- Ja Ciebie też Kocham i pamiętaj nigdy Cię nie zostawię 😘 zbyt mocno Cię Kocham ❤
Miło było usłyszeć, że jestem dla kogoś dalej ważna, troszkę mnie uspokoił ale nie na długo...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
