piątek, 8 kwietnia 2016

Niezapomniane wakacje - Szok i zacne towarzystwo. Rozdział 35

Otworzyłam oczy a moje poliki rozjaśniały poranne promyki słońca, pielęgniarki witały nas szerokim uśmiechem a przez uchylone okno słychać było ćwierkanie ptaków, w mojej głowie pojawiła się myśl, że to idealny dzień aby wyjść ze szpitala do domu :) 

- Witam moje Panie :) ( wszedł lekarz, obdarowując nas promiennym uśmiechem )

- Witamy :) ( odpowiedziałyśmy, również się uśmiechając )

- Jak się dzisiaj czujemy ? ( zapytał patrząc na mnie ) 

- Bardzo dobrze :)

- Cieszy mnie to bardzo, jak otrzymamy wyniki to pomyślimy co zrobić. A tutaj jak się Pani czuje ? ( zapytał, przechodząc do Pani obok ) 

- Dobrze, mam nadzieję, że dzisiaj już stąd wyjdę :) ( uśmiechnęła się, a w polikach zrobiły się jej słodkie dołeczki ) 

- Nad Panią też pomyślimy :) ( odpowiedział z szerokim uśmiechem ) Tutaj tych Pań sytuację znam więc proszę tylko podać coś na wzmocnienie i duże śniadanie :) ( powiedział żartem lekarz, wskazując dwie Panie leżące pod oknem ) 

Lekarz wyszedł a ja z niecierpliwością czekałam aż podadzą śniadanie, ale zamiast śniadania do sali wszedł ktoś inny... 

- Cześć, jak się czujesz ? Od razu przyleciałam jak się o tym dowiedziałam. ( byłam w lekkim szoku i zakłopotaniu, przede mną stała Ola z wielkim brązowym misiem  szeroko się uśmiechając )

- Wow Ola jak miło Cię widzieć, czemu nie odbierałaś telefonów ode mnie i Erika, martwiliśmy się o Ciebie. I dziękuję mam się dobrze.

- Musiałam sobie przemyśleć kilka spraw i dlatego nie odbierałam.

- Przez prawie 7 miesięcy ? 

- No tak wyszło... A co u Erika ? ( zapytała z uśmiechem ) 

- Erik ma się dobrze, jest teraz z Gosią i są szczęśliwi ( Ola zrobiła się blada... ) Posłuchaj z tego co mi Erik powiedział sama powiedziałaś, że do siebie nie pasujecie i nie chcesz go znać, On cierpiał naprawdę cierpiał, potem wpadła Gosia do mnie i do Marco i tak się poznali, widać że między nimi coś jest więc proszę nie zepsuj im tego. 

- Nie no spoczko.. a co u Mortiza ?  ( zapytała a w jej oczach pojawiły się malutkie iskierki ) 

-  A dlaczego o niego pytasz ? 

-  Tak z ciekawości. No więc co u niego ?

- Szczerze to nie wiem, ale właśnie przyszli więc sama możesz go o to zapytać ( w tym samym czasie do sali wszedł Marco, Auba, Mortiz, Łukasz,Erik, który miał w koszyku słodkie bułeczki a obok nich banany, maliny i truskawki ) 

Erik jak zobaczył Olę najchętniej by wyszedł, a Mo był szczęśliwy, że ją widzi. Marco podszedł do Erika wziął od niego koszyk i podszedł do mnie siadając na krzesełku obok łóżka, zaczął wyciągać zawartość na talerzyk obserwując ze zdziwieniem co się dzieje w sali. W mojej głowie zaczęły nachodzić pytania, czy Ola kocha Erika ? i czy kiedykolwiek to robiła.. ? Dlaczego Mo jest tak szczęśliwy, że ją widzi ? Czy Ola i Mortiz coś ze sobą ? hmmm tyle pytań i ani jednej odpowiedzi. Spojrzałam na Marco a on uśmiechał się do Auby pokazując mu dziwny kształt banana.. faceci :D 

-  Dzień Dobry kochanie :* jak się dzisiaj macie ? :*  ( zapytał Marco, całując mnie w czoło ) 

- Cześć kochanie :* A dziękujemy bardzo dobrze :* 

- No i na taką odpowiedz czekałem :*  Kotek co tu się dzieje ? ( Marco przysunął się bliżej mnie i wyszeptał mi do ucha ) 

- Nie wiem, też jestem zdziwiona całą tą sytuacją... ( wyszeptałam mu do ucha ) 

Spojrzeliśmy na siebie a w jego zielonych oczach zobaczyłam te iskierki pożądania, namiętności i miłości, uśmiechnęliśmy się do siebie a ja chwyciłam za jego dłoń i położyłam na brzuchu, nie musieliśmy długo czekać aż mały go kopnie.. ♥ 

- Czułeś ? 

- Mój mały piłkarz ♥ ( z pod powiek popłynęły mu łzy szczęścia, reszta stała i obserwowała co robimy Auba oparł się o ramię Erika i się cieszył wycierając łzy z policzków, a Łukasz stał po mojej lewej stronie i podjadał moje bułeczki szeroko się do mnie uśmiechając ) 

- Wiecie co wam powiem ? ( powiedział Piszczek ) genialne te bułeczki, ale przydał by się sok pomarańczowy bo można się zapchać, nie postarałeś się bracie :D ( powiedział, patrząc na Marco ) 

W sali wybuchł śmiech, nikt nie mógł się powstrzymać a ten sięgał po jeszcze jedną bułeczkę dodając

 - No co ?  śniadania nie jadłem ( powiedział przełykając ) 

- Jedz, jedz sobie :) ( powiedziałam, uśmiechając się do niego ) 

- Bardzo dziękuję dobra kobieto ( zrobił kęs ) 

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, tylko Ola była dziwna w towarzystwie Erika, on jednak już nic do niej nie czuł i było mu obojętne czy ona jest czy jej nie ma. A do sali z wielkim koszem owoców weszła Gosia :) 

- No,no jakie zacne towarzystwo :) A ty znowu jesz ? ( spojrzała z uśmiechem na Polaka ) 

- Nie jadłem śniadania ( zaczął się śmiać ) 

- Cześć kochanie :* ( Erik podszedł do Gosi i delikatnie ją pocałował ) 

- Witaj mnie tak częściej kochanie :* ( Erik się uśmiechnął, odsłaniając rząd śnieżnobiałych zębów ) 

- Jakie z was gołąbeczki :D ( powiedział Auba, dobierając się do kosza z owocami ) 

-  A Ty zabieraj te ręce, owoce nie dla Ciebie :D ( Gosia szeroko się uśmiechnęła ) 

- No ale ja też śniadania nie jadłem :D ( wszyscy zaczęliśmy się śmiać a Piszczek z pełnymi ustami krzyczał " to jest plagiat "  ) 

Nawet nie widziałam kiedy Ola i Mo zniknęli, hmmm dziwne.. Kiedy wszyscy wyszli zostałam sama z koszami pełnych jedzenia. Wzięłam bułeczkę, które tak zachwalał Łukasz i miał rację genialne :D siedziałam i jadłam, rozmawiając z Paniami obok, które nie mogą uwierzyć w to, że moim narzeczonym jest Marco Reus, ja dalej w to nie mogę uwierzyć :D


wtorek, 1 marca 2016

Nominacja do LBA

Dziękuję Klaudii Owczarek za nominację do LBA :)  

Oto odpowiedzi na twoje pytania. 


1. Jak zaczęła się twoja przygoda z blogiem ?

W moim przypadku namówiła mnie do tego przyjaciółka, bo sama nie miałam odwagi by go założyć. Pisałam i nadal piszę dużo wierszy których nigdzie nie publikuję, może kiedyś nadejdzie dzień i wszystkie ujrzą światło dzienne. :) 

2. Jaka jest twoja ulubiona książka ? 

" 50 twarzy Greya " lubię również dalsze części. 

3. Jaka jest twoja znienawidzona książka ? 

Zdecydowanie " Makbet " 

4. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa ? 

Smerfy 

5. Masz ulubiony kolor ? Jaki ? 

Niebieski :D 

6. Co daje Ci blogowanie ? 

Daje mi możliwość rozwijania swojej pasji i doskonaleniu się. 

7. Jaki jest twój ulubiony dzień tygodnia ? 

Zdecydowanie piątek :) 

8. Jaki jest twój ulubiony zapach ? 

Szczerze mówiąc nie mam takiego :)  

9.Jaki jest twój ulubiony przedmiot z ( z czasów ) szkoły ? 

Język Polski. 

10. W którym miesiącu się urodziłeś / aś 

W grudniu ( nie lubię zimy :d  ) 

11. Jakiej muzyki słuchasz ? Jaki jest twój ulubiony artysta / zespół 

Słucham praktycznie wszystkiego. A lubię Kamila Bednarka. 

12. Najbardziej szalona rzecz zrobiona w Twoim życiu ? 

Mam nadzieję, że jeszcze jest przede mną :D 

A teraz moje pytania dla Was :) 

1. Jaki jest twój ulubiony poeta / pisarz ? 

2. Jaka jest twoja ulubiona pora roku ?

3. Co Cię skłoniło by założyć bloga ?

4. Czy wiążesz swoją przyszłość z pisaniem ? 

5. Wolisz piłkę nożną , siatkówkę czy piłkę ręczną ? 

6.  Jaki jest twój ulubiony zespół / wykonawca ? I czy masz ulubioną piosenkę ? 

7. Kto jest twoim idolem ? I dlaczego właśnie ta osoba ? 

8. Wolisz książki czy film ? Odpowiedź uzasadnij :) 

9. Od ilu lat prowadzisz bloga ? 

10. Masz kogoś z kim dzielisz swoje zainteresowania / pasję ? 

11. Ulubiony serial ? 

12. Wolisz soki czy napoje gazowane ? 

Oto nominowane blogi :) 








niedziela, 7 lutego 2016

Niezapomniane wakacje - Chwile grozy. Rozdział 34

Piękne duże niebieskie oczy, mały nosek, śliczny uśmiech.... Śpię i śnię o naszym synu jest cudowny :) słyszę wszystko.. jak Marco rozmawia z Panią, która leży po mojej prawej stronie, jak Nico je banana i jak pielęgniarki krzątają się po sali. Wyobrażam sobie nasz ślub, dużo gości i ta cudowna chwila ja i Marco przy ślubnym kobiercu, nagle ze snu wyrywa mnie silny ból brzucha, budzę się i widzę przestraszonego Nico i wybiegającego Marco, który wzywał lekarza. Podbiegają do mnie 2 pielęgniarki, które podłączają mnie do jakiegoś monitora a zaraz później wbiega lekarz z Marco do sali. 

- Panie doktorze, co z nią ? ( pytał zaniepokojony Marco ) 

- Nie jest dobrze, ale proszę być dobrej myśli. ( powiedział i podał mi kroplówkę) 

Kiedy poczułam wyraźną ulgę, otworzyłam oczy i ujrzałam sztab lekarzy stojących nad moim łóżkiem, którzy pisali coś w swoich zeszytach, rozmawiali ze sobą w języku "lekarskim", który dla normalnego człowieka był niezrozumiały. Marco stał obok mnie i trzymał mnie za rękę od czasu do czasu odpowiadał na pytania lekarzy. 

- Jak tylko Pani poczuje się lepiej musimy zrobić USG. ( powiedział lekarz prowadzący )

Kiwnęłam głową na znak zgody i spojrzałam na Marco, ścisnęłam jego dłoń a po moich polikach popłynęły łzy, jest to niekontrolowane nie mogę tego powstrzymać. 

- Marco... ( zaczęłam bardziej płakać ) 

- Co się stało ? 

- Nie czuję naszego dziecka.. 

- Ale co Ty mówisz ?? Jak nie czujesz ? ... Panie doktorze !! ( Marco wybiegł za lekarzami ) 

Lekarze wbiegli do sali i zaczęli odpinać mnie od tego monitora, w krótkim czasie zostałam przewieziona do gabinetu. 

***Gabinet 

- Dobrze to teraz przejdę do  wykonywania USG a Panią proszę o spokój. ( powiedział lekarz i zabrał się do pracy ) 

- Doktorze co z małym ? 

- Spokojnie jest można powiedzieć dobrze, musi Pani pamiętać aby się nie denerwować, ja rozumiem, że przez to co się stało ciężko jest Pani się uspokoić ale to jest koniecznie, w innym wypadku straci Pani dziecko... a tego nie chcemy. Ten silny ból brzucha jest wywołany stresem o życie Pani i maleństwa, Pani mąż bardzo się o Was martwi bardzo proszę już go tak nie stresować :) ( lekarz na końcu rozluźnił napięta sytuację ) 

Wracając do sali myślałam nad propozycją Marco o naszym wyjeździe, może to i dobry pomysł.. 

- Cześć, jak się trzymasz ? ( przede mną stanął Robin z czekoladkami ) 

- Cześć, chyba dobrze. ( odpowiedziałam i wzięłam od niego pudełko z czekoladkami ) 

- To co się stało.. to tylko moja wina. Byłem głupi, że  dałem się omamić Caro gdyby coś się stało dziecku i tobie niedarował bym tego sobie a Marco by mnie zabił. ( Robin stał i płakał, żałował tego co zrobił, ale skąd mógł wiedzieć, że  z Caro jest taka suka ) 

-  Robin siadaj i zapomnijmy o tym. ( w tym samym czasie do sali wchodzi Marco z mamą ) Robin zostań, a Was proszę abyście usiedli. Marco kochanie z dzieckiem jest dobrze i nie musisz się martwić. ( odpowiedziałam na niezadane pytanie Marco ) 

-  Drogie dzieci, znacie już płeć dziecka ? ( zapytała mama ) 

-  Tak jest to chłopczyk. ( powiedział Marco, szeroko się uśmiechając ) 

-  Marco, możemy porozmawiać? (zapytał Robin ) 

Marco wstał i poszedł na korytarz za Robinem. 

**** Korytarz 

- Marco przepraszam, to moja wina, ona tu leży przez moją głupotę... jest mi cholernie przykro, że mogliście stracić syna, gdybym wiedział co zrobi Caro nigdy bym się z nią nie spotkał. Stary proszę, dalej możemy być przyjaciółmi?   

- Wiesz, że gdyby im coś się stało chyba bym Cię zabił ? Masz szczęście i to wielkie. Ale z drugiej strony dzięki tobie wiemy co chciała zrobić Caro. . Ufam Ci ale bardzo Cię proszę nie straszcie mnie już tak, bo przy takim tempie to zejdę szybciej niż się dziecko urodzi.  ( Marco zaczął się śmiać ) wracajmy. 

Kiedy weszli do sali usiedli i zaczęli wspominać ostatnią imprezę w Cocaine. Mama była w szoku słysząc tą historię, a Marco nie oszczędzał jej szczegółów :)    

Mama Marco dawno poszła, a my siedzimy i dalej rozmawiamy, zastała nas noc i w końcu  pielęgniarki zaczęły wywalać chłopaków z sali.

- Dobrze kochanie musimy iść, jutro przyjadę, kocham Cię :** ( Marco złożył na moich ustach namiętny pocałunek )  

- Do jutra mała :) ( powoedzial Robin ) 

 Kiedy wyszli, wtulilam się w poduszkę i zasnęłam. 

czwartek, 7 stycznia 2016

Niezapomniane wakacje - Szpital.. Rozdział 33

Podchodzę do drzwi i je otwieram, kiedy ujrzałam kto w nich stoi nie mogłam uwierzyć w to co widzę, w drzwiach stała Caro z fałszywym uśmiechem na twarzy. Wpatrywała się we mnie z gniewem i zazdrością. Kiedy próbowałam zamknąć przed nią drzwi, złapała za klamkę i mocno pchnęła w moją stronę, a drzwi z wielkim hukiem trzasnęły o drzwi szafy.                                                          







- Kochanie, stało się coś ? ( zapytał Marco krzycząc z pokoju ) 

W gardle miałam sucho ze strachu, patrzyłam na nią i nie wiedziałam co odpowiedzieć mojemu narzeczonemu. W moich oczach malowała się panika, byłam sparaliżowana ze strachu, a Carco z wielką pewnością wchodziła do mieszkania Marco popychając mnie do tyłu. 

- Kochanie !! ( krzyczy Marco ) 

- Odpowiedz mu, że nic się nie stało. ( syknęła Carco, coraz bardziej się do mnie przybliżając ) 

- Nie kochanie, nic mi nie jest. ( odpowiedziałam, patrząc cały czas w jej oczy ) 

- Grzeczna dziewczynka. ( wyszeptała mi do ucha, popychając mnie o ścianę ) 

- Aaauuua ! ( krzyknęłam, zwijając się z bólu ) 

- Co boli ? i bardzo dobrze, ma boleć. ( na jej twarzy widniał fałszywy uśmiech ) 

- Marco !!! ( zaczęłam głośno wołać ) 

- Zamknij się ! ( Carco jeszcze mocniej, mną rzuciła, a kolanem kopnęła w podbrzusze ) 

Do korytarza wbiega Marco i reszta chłopaków, widząc mnie upadającą na podłogę. Marco podbiegł i odepchnął Caro ode mnie, Nuri i Mats złapali ją i mocno trzymali, Erik wyciągnął telefon i zadzwonił po pogotowie i policję. 

Obudziłam się w szpitalu, Marco siedział obok mojego łóżka i trzymał mnie za rękę, delikatnie ściskając. 

- Co się stało ? ( zapytałam ) 

- Caro była u nas ..... ( Marco przerwał, a po polikach poleciały mu łzy )

- Co z nią ? ( zapytałam ze strachem )

- Jest teraz przesłuchiwana. ( powiedział cicho ) 

- Dlaczego mnie tak brzuch boli ? 

- Carco... ( Marco znowu przerwał ) 

- Spokojnie misiu. A lekarz już mówił co z dzieckiem ? 

Marco się napiął i znowu poleciały mu łzy, zaczęłam się bać o dziecko. 

- Marco ! ( zaczęłam płakać ) 

- Lekarz mówi, że jest ciężko, teraz musisz odpoczywać i się nie denerwować. Rozmawiałem z trenerem i dał mi urlop na tydzień, wyjedziemy gdzieś odpoczniesz. 

- Nie musisz, zostaniemy tutaj. 

- Muszę, nie pozwolę żeby coś  wam się stało. ( Marco, coraz mocniej mnie ścisnął ) 

Siedział tak przy mnie całą noc, nad ranem przyjechała mama Marco, która zmieniła syna i to ona siedziała ze mną przez kilka godzin. 

- Jak się czujesz ? ( zapytała zatroskana kobieta ) 

- Dziękuję, już lepiej. 

- Przywiozłam Ci owoce i laurkę od Nico. ( powiedziała i podała mi dużą niebieską kartkę z przyklejonym na środku zdjęciem Nico z rodzicami. Pod zdjęciem był napis Gute Besserung! ) 

- Śliczna jest :) 

- Jak spałaś dzwoniła Yvonne i powiedziała, ze aresztowali Caro. 

Pokiwałam głową z wyraźną ulgą. Spojrzałam jeszcze raz na kartkę od Nico i szeroko się uśmiechnęłam. 

- Puk,puk... :D ( z kwiatami do sali wchodzi  Łukasz uśmiechając się od ucha do ucha ) 

- A witam, witam :) ( przywitałam Go promiennym uśmiechem ) 

- Dobrze to ja wrócę za godzinkę. ( oznajmiła mama Marco i pocałowała mnie w czoło, po czym opuściła salę ) 

- Marco przesyła bukiet kwiatków. ( Łukasz wyciąga przed siebie ręce, pokazując mi kwitki z każdej strony ) 

- Są piękne, wstaw je do wazonu. ( uśmiechnęłam się i pokazałam dłonią wazon stojący pod szafką za drzwiami ) 

- I jak się czujesz ? ( zapytał Piszczu lejąc wodę do wazonu ) 

- Dziękuję, już lepiej. 

- Cieszę się, Marco siedzi z Aubą i nie ma się z byt dobrze. 

Patrzyłam się na Łukasza i nie wiedziałam co powiedzieć.

- No ale już teraz będzie tylko lepiej.  ( dodał szybko i uśmiechnął się ) 

- Tak mam taką nadzieję. ( uśmiechnęłam się i położyłam ręce na swoim brzuchu ) 

- Już wiecie co będziecie mieć ? ( zapytał ) 

- Nie jeszcze nie. Ale z Marco myślimy, że będzie to chłopak. 

- I kolejny Boussen. ( uśmiechnął się ) 

- Tak dokładnie :) 

 Łukasz opuścił salę, a ja wpatrywałam się w bukiet od Marco, zaczęłam myśleć jak długo mnie tu będą trzymać.... 

- Ciociaaaa ! ( Nico wbiegł do sali i mocno się do mnie przytulił ) 

- Cześć przystojniaczku :D 

- Ciociu babcia dała Ci moją laurkę ? 

- Tak dała i jest śliczna. ( powiedziałam i pocałowałam go w policzek ) 

- Hehe, ciocia nie przy wszystkich :D 

- Oj Nico :D 

Nico siedział ze mną 2 godziny, ten mały łobuz potrafi poprawić humor. Brakowało mi śmiechu a dzięki Nico powrócił mi na twarz. Wszystkie kobiety w sali śmiały się razem z nami, Nico jest pociesznym chłopcem. 

- Ooo moja śliczna :*  ( Marco stanął w drzwiach i szeroko się uśmiechnął ) 

- Cześć kochanie :* 

- Nico widzę, że udało Ci się poprawić cioci humor :) 

- Tak wujek, ciocia znowu się śmieje :D 

- I bardzo mnie uszczęśliwia taki widok. ( spojrzał na mnie, szeroko się uśmiechając ) 

- Witam Panie. ( powiedział lekarz wchodzący do sali, który podchodził w moją stronę )  zabieram Panią na badania. ( oznajmił po czym przyszła pielęgniarka i zawiozła mnie do gabinetu ) 

*** Gabinet 

- Zrobimy USG, proszę się położyć. 

- Dobrze.  ( położyłam się na kozetce, a lekarz przeszedł do wykonywania zabiegu ) 

- Chce Pani znać płeć dziecka ? ( zapytał podekscytowany lekarz ) 

- Tak oczywiście, ale czy najpierw można zawołać mojego narzeczonego ? 

- Tak można. ( powiedział, po czym otworzył drzwi i zawołał Marco ) 

Marco wszedł do gabinetu i usiadł obok kozetki. 

- Czyli już mogę powiedzieć płeć dziecka ? 

- Tak. 

- Gratuluję, będziecie Państwo rodzicami wspaniałego synka. Proszę tu spojrzeć. ( lekarz pokazał na ekranie, naszego syna ) 

- Jaki śliczny, kochanie widzisz mały Reus :D ( Marco jest niemożliwy :D ) 

- Widzę kochanie.

- I teraz proszę mnie posłuchać. Ciąża po tym incydencie jest zagrożona, musi Pani bardzo na siebie uważać, nie męczyć się a najlepiej jak przez najbliższe 2 tygodnie będzie Pani po prostu siedzieć. Ja przepiszę witaminy, które troszkę powinny pomóc. ( mówił, i zapisywał wszystkie wskazówki na kartce ) jutro możemy wypisać Panią do domu, pod warunkiem, że wszystkie wyniki będą dobre. 

- Obiecuję Panie doktorze, że ona będzie odpoczywała.( powiedział Marco, ściskając jego dłoń) 

Marco zabrał mnie do sali, po czym zaczął obierać pomarańcze i banana. 

- Marco jak chcesz to jedz, ja się prześpię.

- Dobrze śpij.




 


czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ❤🎄🎁😚

Miśki moje kochane, z okazji Świąt życzę Wam wszystkiego dobrego, abyście te Święta spędzili w gronie rodziny, aby na waszych twarzach zawsze gościł uśmiech, a w nadchodzącym Nowym Roku życzę samych miłych chwil. 
Ps. Bardzo Wam z całego serca dziękuję,  że czytacie moje opowiadania, jesteście wspaniali, dajecie mi większą motywację do robienia tego co w życiu kocham, czyli pisania. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Niezapomniane wakacje - Miły wieczór. Rozdział 32

Stojąc przed mieszkaniem pożegnaliśmy chłopaków i weszliśmy do środka. Wchodząc do windy spojrzałam na Marco, który w zamyśleniu wpatrywał się w srebrną ścianę. Jechaliśmy w przerażającej ciszy, było słychać każdy szmer a na twarzy piłkarza malowała się złość. Drzwi windy otworzyły się, zobaczyliśmy Aube, Erika i Matsa czekających na nas. 

- Cześć chłopaki!  :D ( powiedziałam z uśmiechem, który wbrew pozorą nie był wymuszony ) 

- No cześć, cześć :) ( powiedzieli wesoło ) 

- Co tu Was sprowadza ? ( zapytałam wypuszczając gości do środka ) 

- A tak przyszliśmy na piwo do kolegi. ( powiedział Erik, patrząc na przybitego Marco )

- To witajcie ( powiedział Marco obojętnym głosem i rozejrzał się po pokoju po czym  dodał ) a gdzie Wy macie to piwo ? 

- Nuri przyniesie. ( powiedział Mats ) 

- To niech się pospieszy. ( powiedział i poszedł do sypialni ) 

Wszyscy wpatrywaliśmy się w pustą ścianę, przy której stał Marco po czym wszystkie oczy skierowali w moją stronę z pytającym wyrazem twarzy. W tym samym czasie do mieszkania wchodzi Nuri ze skrzynką piwa, patrzy na nas i szeroko się uśmiecha, widząc nasze miny zapytał..

- A Wam co ? Umarł ktoś ? ( zapytał z powagą stawiając skrzynkę na podłogę ) 

- Nie, ale Marco dziwnie się zachowuje.... ( powiedział Auba, patrząc w moją stronę)

- Pójdę do niego a Wy się rozgoście. ( powiedziałam, patrząc na chłopaków ) 

- Ty zostań, Auba Ty idź do niego. ( powiedział Mats, chwytając mnie za rękę ) 

Auba kiwnął głową i poszedł do pokoju, w którym siedział Marco. 

**** Auba i Marco  

-  Marco stary co jest ? ( zapytał Piere - Emerick ) 

- Wszystko się j**ie, wszystko. ( powiedział Marco, ze łzami w oczach ) 

- Stary ale o czym Ty mówisz ? ( Gabończyk usiadł obok niego ) 

- Moja była dziewczyna zrobi wszystko żeby mnie znowu mieć dla siebie. ( powiedział jednym tchem ) Robin jej uległ i wszystko jej powiedział, spotykał się z nią za moimi plecami... ( przerwał i złapał głęboki wdech jednocześnie ocierając łzy z polików ) 

- Ale Ty masz narzeczoną i dziecko w drodze. 

- No właśnie o to chodzi...

- Poczekaj, bo teraz to już nic nie rozumiem. ( Auba spojrzał na Marco )

- Caro powiedziała, że skoro ona nie może być szczęśliwa, to ja też  nie będę.

- No co za babsztyl !! O ile dobrze sobie przypominam to ona Ciebie zdradziła i jeszcze zabrania być Ci szczęśliwym?   No to już szczyt chamsta !! 

- Auba przyjacielu spokojnie :)  Ja mam swoją rodzinę i nie zamierzam tego zmieniać. ( powiedział i uśmiechnął się do złego przyjaciela ) 

- No i tak ma być. Teraz rusz ten zgrabny tyłeczek i idź do ludzi, bo piwo się grzeje. ( mówiąc to otwierał drzwi )

*** razem w pokoju 

Marco i Auba weszli do pokoju gościnnego i spoglądali na nas z szerokim uśmiechem. 

- Przepraszam za to moje wcześniejsze zachowanie.  ( powiedział Marco, kierując wzrok ku podłodze ) 

- Dobra nic się nie stało a teraz siadaj, łap piwo i zaczynamy zabawę. ( powiedział Mats, a Nuri podał mu butelkę z piwem)

Marco wziął butelkę i usiadł obok mnie, złapał moją dłoń po czym delikatnie pocałował. 

- Przepraszam.  ( wyszeptał ) 

- Nic się nie stało. ( powiedziałam, łapiąc za jego kolano ) 

- To co panowie gramy w Fife ? ( zapytał Mats )

- Przepraszam, a ja to niewidzialna jestem?  ( zapytałam z lekkim oburzeniem ) 

- yyy... No nie ale Ty i Fifa?  ( Mats nie dokończył ) 

- No dokończ drogi kolego.  

- No bo Ty jesteś dziewczyną... 

- To żeś się wykopał chłopie. ( zaśmiał się Marco ) 

- Dlaczego ? 

- Zobaczysz. ( odpowiedział mu )

- To co gramy ? ( zapytałam, wskazując na grę ) 

- Ale, że Ty ze mną ? 

- No tak. 

- No dobra, dam Ci wygrać. 

- Ty nie wiesz co mówisz. ( zaśmiał się Marco, klepiąc Matsa po ramieniu, po czym zrobił łyk piwa ) 

Mats spojrzał na Marco a potem na mnie, uśmiechnął się i zaczęliśmy grać. Reszta chłopaków siedziała za nami na sofie i dosyć ciekawie komentowali mecz. Za każdym razem kiedy stwarzałam sobie 100 % sytuacje na zdobycia gola, Mats próbował mnie zagadywać, owszem kilka razy mu się to udało, ale nie tym razem. 

- Goooool !! ⚽Marco Reeeeus. ( krzyknęłam celebrując zdobytą bramkę )

- Ale jak ...? Kiedy ? ( Mats lekko nie ogarniał co się właśnie stało. A chłopaki za nami świetnie się bawili ) 

- Graj nie gadaj :) ( powiedziałam z uśmiechem ) 

- No i jeszcze będzie mnie pouczać. ( powiedział kapitan śmiejąc się ) 

- No obecnie to ona z Tobą wygrywa. ( powiedział Erik drwiącym głosem ) 

- Taaak Auba !! ⚽ co za bramka !! ( wykrzyknęłam, wstałam i przybyłem " piątkę " ze zdobywcą bramki ) 

- Tak masz rację, zmieniło się teraz przegrywasz 2:0. ( zaśmiał się Erik ) 

- Nie gram, idę sobie. ( powiedział i poszedł do kuchni ) 

- Mats, zaraz koniec meczu. ( powiedziałam obracając się do niego ) 

- No to dobrze, nie przegram wyżej niż 3:0. ( powiedział i zrobił kęs kanapki ) 

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z kapitana, a ten siedział i zapychał się kanapką.  

- No co Ty, obraziłeś się ? ( zapytał Nuri, śmiejąc się ) 

- Nie.. ( odpowiedział, patrząc na niego ) 

- Dobra, kto teraz gra ? 

- My, my !! ( Auba i Marco podnieśli ręce do góry ) 

Zamieniłam się miejscami z chłopakami, kiedy miałam zająć miejsce obok Erika zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć... 


piątek, 6 listopada 2015

Niezapomniane wakacje - Caroline.... Rozdział 31

***

Dwa miesiące później...
Gosia poleciała do Polski, a mój brzuch zaczął przybierać okrągły kształt. 

- Cześć słońce! Wróciłem  ( zawołał wesoło Marco, zamykając za sobą wejściowe drzwi )
- No cześć, jak było na treningu?  (  zapytałam patrząc na niego )
- A dobrze, ale zdecydowanie wolałbym siedzieć z tobą w domu. ( Marco mówiąc to objął mnie od tyłu i mocno przytulił )
- Ooo słodki jesteś,  ale teraz siadaj bo obiad podaję. 

Marco puścił mnie i usiadł do stołu, przyglądał mi się i szeroko się uśmiechał, po czym powiedział..

- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Dziękuję Ci bardzo kochanie ♡
- Już nie mogę sie doczekać, jak nasz syn będzie biegał po mieszkaniu i rozwalał wszystko co popadnie 😃 dokładnie tak jak jego tatuś 😂( Marco zaczął się  śmiać i nie mógł się opanować. Jego śmiech zaraża i ja również zaczęłam się śmiać )
- Nie ma co, będzie wesoło 😊

Marco siedział i się śmiał, a ja podałam do stołu. Spoglądał na mnie i na jedzenie, uśmiechał się i zaczął nakładać sobie obiad. 

-  Mmm muszę Ci powiedzieć, że jedzenie jest mega 🍝🍲 a Ty jesteś cudowna 😙
-  Dziękuję kochanie 😙  po obiedzie skoczymy na spacer ?
- Pewnie, właśnie też chciałem się o to zapytać.
-  No widzisz, skoczymy do parku ?
-  Tak, pewnie ☺

Kiedy zjedliśmy obiad Marco pomógł mi posprzątać, po czym wyszliśmy na spacer 👫 Idąc trzymamy się za ręce, a ludzie spoglądają na nas z uśmiechem.  Milczymy od czasu do czasu spoglądając sobie w oczy, w końcu Marco przerwał niezręczną ciszę..

- Nad czym tak myślisz ? ( zapytał, patrząc przed siebie )
- O nas, myślę. ( odpowiedziałam,  spoglądając mu w oczy )
- I co wymyśliłaś ? ( zapytał )
- Będziemy cholernie szczęśliwi 😘

Marco spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem, po czym mnie przytulił. 

- Hej, czekajcie ! ( krzyczał Robin, a za nim biegł zdyszany Marcel🏃 )
- Oo hej, a wy chłopaki jogging ? ☺ ( zapytałam z uśmiechem )
- No musimy się wziąć za siebie, znaczy za Marcela. Biedy chłopak nie ma dziewczyny i jeszcze kondycja go zostawiła to się nazywa mieć pecha 😀 ( widać było, że Robin świetnie się bawi kosztem Marcela )
- Poczekaj aż dojdę do siebie a jak już to zrobię, to Cię zabiję. (  powiedział Marcel, który opierał się o moje ramię i z wielkim trudem oddychał )
- Tej stary pozostań wśród nas. ( powiedział Marco, klepiąc go w ramię )
- No obiecuję, że go zabiję....
- Albo prędzej wyplujesz płuca 😀 ( powiedział Robin, który nie potrafił powstrzymać się od śmiechu )
- Marco trzymaj mnie ! No jak Cię dorwę to ta twoja Lejdis Cię nie pozna. ( wykrzyczał zdyszany Marcel )
- A o kim Ty mówisz ? ( zapytał Marco z ciekawością )
- Aaaaa o niczym, chodźmy dalej. ( powiedział zmieszany Robin, biorąc moją dłoń pociągając mnie za sobą ) 

Szłam z Robinem szybko można powiedzieć, że biegliśmy.

- Ej dlaczego tak zareagowałeś i dlaczego Marcel jest taki zły na Ciebie ? ( zapytałam )
- No bo... ( Robin odwrócił się w stronę chłopaków sprawdzając jak daleko się znajdują )
- No mów.
- Spotykam się z byłą Marco...
Myślałam, że źle słyszę, a na mojej twarzy zagościł niepokój.
- I to nie wszystko... ona chce go odzyskać, a mnie tylko wykorzystała żeby się do niego zbliżyć.
- Marco wie ?
- Nie i nic mu nie mów.
- On powinien wiedzieć.
- Tak wiem, ale teraz najważniejsza jesteś ty i wasze dziecko.
- Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Ona jest zdolna do wszystkiego, uważaj na siebie.
- Do jasnej cholery Marco powinien o tym wiedzieć ! ( krzyknęłam a chłopcy natychmiast byli obok nas ) 

Kiedy Marco stanął obok mnie z przestraszona miną wiedziałam, że mogę go stracić... 

- Powiecie co tu się przed chwilą stało ? ( zapytał Marco )
- Ja już chyba wiem o co chodzi. ( powiedział Marcel spoglądając wrogo na Robina )
- Robin mów ! ( krzyknął Marco )
- Marco spokojnie. ( złapałam go za dłoń )
- Jak Robin nie chce to ja to powiem, spotyka się z Caro i co najlepsze ona chce Cię odzyskać i jest zdolna do wszystkiego. ( powiedział Marcela, spoglądając na mnie )
- Żartujesz prawda ? ( Marco nie mógł w to uwierzyć )
- Nie... przepraszam nie chciałem tego, ona napisała do mnie po waszych zaręczynach... 

Marco stał jak słup i było widać, że jest mega zły w sumie nie dziwię się.. 

- Wiecie co, ja was zostawię i się przejdę a wy porozmawiajcie. ( powiedziałam i odeszłam z mieszanymi uczuciami ) 

Marco coś jeszcze do mnie mówił, ale nie słyszałam go. Moją głowę zakrzątała myśl o Caro byłej Marco, co będzie jeśli Marco ulegnie jej i mnie zostawi ? w końcu byli ze sobą 4 lata.. łzy same cisnęły się do oczu 😢 Spacerowałam po Dortmundzie ładnych kilka godzin Marco i Marcel próbowali się do mnie dodzwonić, ale ja  nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.. Przed wejściem do mieszkania stał Marco i chłopaki byli zdenerwowani a na mój widok odetchnęli z ulgą. 

- Jezu jesteś!  ☺( krzyknął wesoło Marco )
- Jestem ☺
- Martwiliśmy się o Ciebie. ( powiedział Marco przytulając mnie ) 

- Kocham Cię 😘
- Ja Ciebie też Kocham i pamiętaj nigdy Cię nie zostawię 😘 zbyt mocno Cię Kocham ❤ 

Miło było usłyszeć, że  jestem dla kogoś dalej ważna, troszkę mnie uspokoił ale nie na długo...